MSB Technology Analog DAC - The Absolute Sound 01/2014

MSB Technology Analog DAC
Jak płyta analogowa?

The Absolute Sound 01/2014 - Vade Forrester

Analogowy DAC? A cóż to u diabła ma być? Czyż literka „D” w skrócie DAC nie oznacza digital, czyli „cyfrowy”? Owszem, ale w jaki sposób wszystkie przetworniki cyfrowo-analogowe starają się brzmieć? Zgadliście – analogowo. Producent urządzenia – firma MSB Technology - starała się zrobić wszystko, co możliwe, aby mieć pewność, że ich nowy DAC będzie brzmiał w sposób jak najbardziej zbliżony do osławionych źródeł analogowych. Kiedy odsłuchiwałem najdoskonalszy przetwornik cyfrowo-analogowy oferowany przez MSB – DAC IV, uważałem, że jest to prawdopodobnie najlepsze źródło dźwięku, jakie kiedykolwiek słyszałem – nieważne, cyfrowe, czy też analogowe. Jednak jego kosmiczna cena zapewne wystraszyłaby niektórych audiofilów. Osobiście cieszę się, kiedy rozwój technologiczny napędza proces powstawania urządzeń zapewniających poziom state-of-the-art w jakości odtwarzania, nawet jeśli takie urządzenia mają wysoką cenę. Moje zadowolenie wynika z faktu, że technologia wykorzystywana w najdroższym sprzęcie audio często zostaje później wdrożona w projektach pozostających już w zasięgu moich możliwości finansowych. Tak właśnie stało się w przypadku Analog DAC, który MSB określa mianem „Najbardziej Zaawansowanego Przetwornika Cyfrowo-Analogowego na Świecie!”. I nawet pomimo, że cena tego urządzenia nie może być uważana za niską, to i tak jest o wiele niższa, niż w przypadku DAC’a IV.

Co więc sprawia, że Analog DAC jest tak wyjątkowy? Zacznijmy od tego, że sama jego konstrukcja jest unikalna. Zamiast tworzyć tradycyjne chassis – wiecie o czym mówię – metalowe pudełko, w którym mieszczą się elektroniczne komponenty, MSB zdecydowało się na konstrukcję modułową. Ogólnie rzecz biorąc, urządzenie wykonano z solidnej płyty lotniczego aluminium, w którym umieszczono wymienne moduły wewnętrzne, stanowiące o funkcjonalności Analog DAC’a. Na początek dostajemy podstawową jednostkę wyposażoną w jeden moduł wejściowy (wybrany) i prosty zasilacz zewnętrzny, za kwotę 6995$. Później możemy dodawać kolejne moduły, zgodnie z naszymi potrzebami. Następne wejście cyfrowe? – 995$. Kontrola głośności z tłumikiem krokowym z 78 krokami, co 1dB? – proszę bardzo – 995$. Kontrola głośności jest jedyną opcją, której nie można dołączyć w formie modułu – konieczne jest wykonanie otworu w górnej części obudowy, w którym zostanie umieszczone pokrętło sterujące. Jeśli zażyczymy sobie lepsze źródło zasilania, niż urządzenie dołączane seryjnie (nota bene, całkiem porządny zasilacz liniowy), musimy dopłacić 2995$. W przypadku zamówienia innego koloru urządzenia, niż seryjna matowa biel lub czerń, ceny wynoszą: 700$ za czerń satynową i 350$ za wybrany przez klienta kolor (ja wybrałbym czerwony – czarny i srebrny są trochę nudnawe). Jest jeszcze sporo innych opcji, jak np. bardziej rozbudowany pilot zdalnego sterowania, możliwość sterowania za pomocą iPad’a, Wi-Fi itd. Urządzenie testowane (6995$) było wyposażone w kontrolę głośności (995$), wejście USB (zawarte w cenie podstawowej), wejście SPDIF (995$) i wejście typu Inter-IC sound (I2S), za 995$. Dołączony został także pilot aluminiowy, co kosztowało dalsze 85$; więc jeśli zsumowałem wszystkie kwoty prawidłowo, całkowity koszt recenzowanego sprzętu wyniósł 10065$. Jeśli interesuje Was całkowita lista dostępnego wyposażenia i ceny – odsyłam na stronę MSB Technology.

Różne rodzaje modułów wejściowych łączą się z wewnętrznym portem I2S. Jeśli zajdzie potrzeba dodania nowego wejścia (może USB 3.0?), zostanie opracowany odpowiedni moduł i będzie można go zainstalować przy pomocy zwykłego śrubokrętu. Po zainstalowaniu będzie już gotów do użytku (plug-and-play). Szyna I2S jest połączona z modułem przetwornika DAC, który bynajmniej nie jest zwykłą konstrukcją z półki sklepowej; jest to drabinka dyskretna 384kHz składająca się z najwyższej klasy precyzyjnych rezystorów. Oprogramowanie sterujące wewnętrznymi operacjami przetwornika jest łatwo uaktualnić (sekcja „Ustawienia” poniżej). Dzięki temu można szybko i przyjemnie dokonywać zmian. Firmowe pliki uaktualniające są dostępne w formacie WAV co sprawia, że dokonywanie zmian w oprogramowaniu jest równie łatwe, jak włączenie piosenki. To bardzo mądre rozwiązanie. Impedancja wyjściowa Analog DAC’a, na wyjściach RCA, wynosi 53 omy bez regulacji głośności; z regulacją impedancja spada do poziomu 38 omów. To wartość wystarczająca do napędzenia dowolnego kabla, czy też wzmacniacza.

MSB Technology wykorzystuje precyzyjną, opracowaną przez siebie technologię zegara „Femto Clock” w celu zminimalizowania zniekształceń jitter i wyposaża urządzenie w obszerną pamięć wewnętrzną, w domenie której można sterować filtrami, ustawieniami upsamplera i funkcjami DSP. Z pewnością nie jest to pierwszy lepszy DAC wykorzystujący seryjne części i obwody.

Opcjonalna podstawa zasilająca do Analog DAC’a ma taki sam wygląd i wielkość jak sam DAC i zazwyczaj jest przedstawiana na zdjęciach razem z przetwornikiem stojącym na górze. Zasilacz seryjny jest urządzeniem liniowym, wyposażonym w dwa transformatory.

Analog DAC może odtwarzać pliki w formacie Direct Stream Digital (DSD) w ich natywnej postaci, bez konwertowania do formatu PCM. Takie pliki wykorzystuje się do nagrywania płyt SACD. Urządzenia DAC odtwarzające pliki DSD w formacie natywnym mogą stać się hitem na obecnym rynku hi-fi. Rozdzielczość plików DSD określamy jako „DSD64” lub „DSD128”, gdzie liczba 64 i 128 oznacza wielokrotność rozdzielczości zwykłej płyty CD, która wynosi 44.1kHz. Nagrania DSD, stworzone jako wzorzec dla płyt SACD, są w rozdzielczości DSD64, jednak możliwe jest zapisanie pliku DSD z podwojoną wartością. Analog DAC odtwarza zarówno nagrania DSD64, jak i DSD128. Miło było stwierdzić, że na dodatek czyni to poprzez dwa rodzaje wejść – USB i SPDIF. Zdolność do odtwarzania plików DSD została dodana jako firmowa aktualizacja systemu – nie były potrzebne żadne zmiany w strukturze samego urządzenia. Analog DAC odtwarza również pliki w formacie PCM i rozdzielczości maksymalnej 384kHz/32bity. To pozwala na słuchanie plików typu Digital eXtreme Definition (DXD), które kilka wytwórni płytowych wykorzystuje jako źródłowe dla masteringu wysokiej rozdzielczości. Niektóre z firm obecnie oferują pliki w formacie DXD, jeśli macie ochotę posłuchać nagrań w najwyższej rozdzielczości. Lepiej jednak upewnijcie się, że Wasz odtwarzacz sobie z nimi poradzi, zanim zaczniecie je kopiować.

Sterowniki do systemu Windows zostały dostarczone na CD, ale mogą również być skopiowane ze strony internetowej MSB. Na płycie CD zawarto również pewne wskazówki dotyczące ustawień systemowych. Cała instrukcja jest dostępna do ściągnięcia ze strony MSB.

Ustawienia

Wykorzystałem przewód USB WireWorld Platinum Starlight aby podłączyć mój laptop, służący jako serwer muzyczny, do Analog DAC’a. MSB Technology twierdzi, że skoro wewnętrzny obwód urządzenia pozostaje niezbalansowany, to również połączenia niezbalansowane będą brzmiały lepiej – i takiej opcji się trzymałem. Jeśli macie zainstalowaną kontrolę głośności, Analog DAC będzie pełnił rolę kontrolera całego systemu zamiast przedwzmacniacza, więc powinien zostać podłączony bezpośrednio do wejść wzmacniacza mocy, a głośnością można będzie sterować za pomocą bardzo precyzyjnego pilota MSB. Mój wzmacniacz mocy, Berning ZH-230, wyposażono jedynie w wejścia niezbalansowane, więc idealnie nadawał się do połączenia z Analog DAC. Jeśli posiadacie inne źródła analogowe, jak np. przedwzmacniacz phono, można podłączyć je do analogowego wejścia Analog DAC i wybrać źródło sygnału z pilota. Muszę przyznać, że trochę dziwnie wygląda podłączanie preampu phono do przetwornika DAC, ale cóż… witamy w wieku cyfrowym. Podłączyłem też swój tuner do wejścia analogowego, żeby sprawdzić jego działanie. Działał znakomicie i mogłem także wybrać odpowiednie wejście z pilota.

Odkryłem, że urządzenie było wrażliwe pod kątem przewodów wykorzystanych do połączenia go ze wzmacniaczem mocy. Przewód połączeniowy Clarity Cable Organic brzmiał nieco zbyt jasno i szczupło – nie tak, jak zazwyczaj brzmi w moim systemie. Interkonekty Purist Audio Design Venustas brzmiały już trochę ciężej i miały więcej basu, ale najlepszym rozwiązaniem okazał się przewód połączeniowy CT-1 od High Fidelity Cables. Interkonekt ten działa przewodząc pole magnetyczne obok tradycyjnego napięcia i został kierunkowo namagnetyzowany aby usprawnić transfer sygnałowy. Jest to prawdopodobnie najlepszy interkonekt, jaki do tej pory słyszałem. Nie do końca jest dla mnie jasna zasada działania tego przewodu, ale jego zalety dźwiękowe są słyszalne całkiem wyraźnie. Z tym interkonektem Analog DAC brzmiał w sposób bardziej zbalansowany i miał głębszy bas.

Kiedy użyłem kabla zasilającego Audience powerChord e, wtyczka Wattgate IEC, którą podłączyłem do wejścia zasilania, prawie zupełnie przesłoniła przycisk on/off, więc aby włączyć czy też wyłączyć Analog DAC musiałem wyjąć i z powrotem włożyć kabel zasilający. Wtyczki Wattgate IEC są dość masywne, jeśli wziąć pod uwagę produkty z rynku wtórnego, więc podejrzewam, że podobny problem mógłby wystąpić przy innych przewodach zasilających starszego typu. Zalana tworzywem wtyczka IEC w kablu zasilającym, dołączanym do większości komponentów, raczej nie stworzyłaby takiego problemu.

Umieściłem Analog DAC na środkowej półce mojej szafki Billy Bags i ustawiłem stożkowe podpórki w taki sposób, aby DAC był perfekcyjnie stabilny. Nie było miejsca na jednej półce na umieszczenie obu komponentów – podstawy zasilającej i samego DAC’a, więc umieściłem podstawę – która ma rozmiary zbliżone do sporej książki – dwie półki wyżej (czyli tak daleko, jak sięgnęły przewody połączeniowe). Analog DAC ma olbrzymi wyświetlacz, największy, jaki widziałem w tego typu urządzeniu i pokazuje on zarówno ustawienie poziomu głośności, jak i źródło wejściowe; jednak, ponieważ jest on widoczny tylko od góry, nie będzie można go zobaczyć, kiedy usiądziecie w drugim końcu pokoju, o ile nie postawicie DAC’a na dolnej półce szafki na sprzęt.

W celu wykorzystania mojego laptopa z systemem Windows, byłem zmuszony zainstalować odpowiedni sterownik, żeby Windows 7 mógł odtwarzać pliki audio Class 2 poprzez USB, co z kolei umożliwia wykorzystanie plików wysokiej rozdzielczości PCM i DSD. Po upewnieniu się, że mam do czynienia z aktualną wersją, zainstalowałem sterownik z dołączonej płyty CD. Instalacja przebiegła bezproblemowo.

Instrukcja obsługi Analog DAC zaleca wykorzystanie programu Foobar 200, jako serwera muzycznego, a na płycie CD można znaleźć plik wyjaśniający, jak należy ustawić Foobar 2000, aby współpracował z przetwornikiem. Taki rodzaj pomocy ma zasadnicze znaczenie. Przetworniki DAC rzadko są urządzeniami typu plug-and-play, a każdy serwer muzyczny oparty na komputerze, musi zostać ustawiony pod kątem danego DAC’a. Większość programów wyposażono w różne rodzaje ustawień, które wymagają trochę zachodu, żeby wszystko zabrzmiało dobrze. Moje ulubione oprogramowanie – J. River Media Center 19 – okazało się proste do ustawienia – oczywiście po tym, jak rozgryzłem, co oznaczały wszystkie funkcje.

Opinia MSB Technology na temat wygrzewania sprzętu nie jest jednoznaczna. Rozpoczyna się od pytania, czy wygrzewanie ma być rzeczywiste, czy będzie to tylko proces zaznajomienia się z urządzeniem; następnie firma twierdzi, że informacja zwrotna (od kogo?) zaleca 100 godzin wygrzewania, a zaraz później dowiadujemy się, że klienci rekomendują miesięczny okres. No chwila - albo wygrzewanie jest potrzebne, albo nie! Powinno być możliwe określenie czasu niezbędnego dla tej czynności. Ja osobiście wygrzewałem recenzowany sprzęt przez 300 godzin.

Dzięki niedawnej aktualizacji oprogramowania, mój odtwarzacz plików Auraliti odtwarza w tej chwili standard DSD, jak również PCM i co nie jest zbyt często spotykane, odtwarza DSD64 poprzez oba wyjścia – SPDIF oraz USB. DSD128 jest odtwarzane tylko poprzez wyjście USB, najwyraźniej standard DSD128 przewyższa ograniczenia gniazda SPDIF. Kiedy podłączyłem Auraliti do wejść Analog DAC’a, zadziałało bez komplikacji od razu podając dźwięk w rozdzielczości DSD. Mógłbym się do tego przyzwyczaić…

Podczas recenzji otrzymałem kolejną aktualizację oprogramowania, tym razem od MSB Technology. Firmowa aktualizacja została przesłana w formie pliku WAV i jedyne, co musiałem zrobić, to odtworzyć go. Jeśli aktualizacja nie zostanie „zaakceptowana”, usłyszymy konieczną informację. Fajnie, prawda? Z początku spróbowałem odtworzyć plik WAV za pomocą iTunes i usłyszałem informację o błędzie. Następnie użyłem J. River Media Center i tym razem wszystko poszło gładko. Kiedy zrestartowałem Analog DAC, zobaczyłem na wyświetlaczu prawidłową wersję firmowego oprogramowania. Większość producentów nawet nie aktualizuje swojego oprogramowania, a ja nie słyszałem o takich, którzy robią to w tak prosty i przystępny sposób.

Dźwięk

Podczas gdy najbardziej zaawansowaną funkcją Analog DAC jest jego zdolność odtwarzania plików DSD, równie ważna pozostaje kwestia, jak dobrze radzi on sobie z plikami PCM, nawet tymi przegranymi z płyt CD. Tak, czy owak, z czego w większości składają się nasze kolekcje? Z radością więc odtwarzałem różne rodzaje muzyki poprzez Analog DAC.

Podsumowując całość jednym słowem, Analog DAC okazał się detaliczny. Nie mam na myśli popadania w analityczność, tylko fakt, że DAC ujawnił tony informacji na temat muzyki, która przez niego popłynęła. Jako że miałem go pod ręką pisząc artykuł na temat zrzutów DSD, zamieszczony w poprzednim wydaniu, wykorzystałem go do odtwarzania plików DSD pochodzących z różnych stron udostępniających nagrania. Tak, jak można się było spodziewać, Analog DAC pokazał, że nie wszystkie pliki DSD zostały zapisane w taki sam sposób; niektóre były wybitne, a niektóre, cóż… powiedzmy, że nie aż tak.

Dynamika była dokładnie zarysowana, kiedy muzyka tego wymagała. Nie była sztucznie pompowana, tak jak w przypadku niektórych komponentów, ale wystarczająco szybka, żeby wykazać sens muzycznego przekazu. Na nagraniu La Folia 1490-1701 (skopiowanym z Alia Vox AFA 98050), ścieżka „Folia Rodrigo Martinez” stanowi dynamiczne pole minowe, które wymaga od systemu audio bezustannej żonglerki zróżnicowanymi poziomami głośności. Niektóre urządzenia sztucznie dzielą dźwięk na dyskretne stopnie, ale Analog DAC pokazał poziom głośności w płynny sposób. Kocioł basowy, którego dźwięk schodzi do poziomu 30Hz, został zaprezentowany z rozciągnięciem i detalicznością. Moc i atak były całościowo na dobrym poziomie. Ilość szczegółów na tym gęsto upakowanym materiale była zdumiewająca; dźwięk nie był nawet minimalnie wyostrzony, czy rozjaśniony, wszystko brzmiało bardzo naturalnie. Nigdy nie słyszałem, żeby komponent wydobywał taką ilość detali z nagrania – ta kwestia bez przerwy przewijała się w poczynionych przeze mnie notatkach.

Na albumie Alexa de Grassi, Blue Coast Special Event 19 (DSD64/DFF, Blue Coast Records), w utworze „Shenandoah” zaprezentowano wyjątkowo detaliczny dźwięk gitary, wraz z niezwykłym brzęczącym efektem, jakiego nigdy wcześniej nie słyszałem. Zdjęcie dołączone do albumu ukazuje jednak, że gitara de Grassi ma bardzo niespotykany design i najprawdopodobniej ma to wpływ na dźwięk jaki wydaje. Analog DAC wyraźnie pokazał, w jak realistyczny sposób udało się inżynierowi nagrania – Cookie Marenco – uchwycić brzmienie tego instrumentu.

Nagrania fortepianu brzmiały równie spektakularnie. W wykonaniu Sonaty Fortepianowej Schuberta, A moll (DSD64/DSF, Cybele Records), zagranej przez Thomasa Günther’a, Analog DAC zaprezentował kompletnie harmoniczną strukturę fortepianu, połączoną z delikatnością, a jednocześnie z wybuchową mocą, rzadko spotykaną na nagraniach. Dźwięk młoteczków uderzających w struny fortepianu został uchwycony w znakomity sposób. Co ciekawe, zauważyłem ten konkretny szczegół na kilku różnych nagraniach. Inne, jeszcze subtelniejsze detale gry Günther’a, były również uderzająco realistyczne. Nigdy nie pomyliłbym nagrania z prawdziwym fortepianem, ale dźwięk staje się coraz bardziej realistyczny. Czyż nie o to właśnie chodzi w całym tym hobby?

Nagranie Rebecc’y Pigeon, „Spanish Harlem”, pochodzące z jej albumu The Raven, było moim faworytem od momentu, kiedy po raz pierwszy ukazało się na płycie analogowej. Zremasterowane jako album 176.4/24 FLAC, przez Boba Katz’a z Chesky Records, zabrzmiało przerażająco realistycznie poprzez Analog DAC’a. Głos Pigeon, w szczególności, charakteryzował się namacalną jakością, która stworzyła wrażenie jakby ona osobiście śpiewała przede mną. Instrumentalny akompaniament był równie detaliczny, szczególnie kontrabas.

Miserere był popisowym albumem grupy Tallis Scholars, a na kopii nagrania Allegri’s Miserere & Palestrina’s Missa Papae Marcelli w pliku 96/24 FLAC, od Gimmell Record, Analog DAC zaprezentował swoją umiejętność tworzenia dużej sceny dźwiękowej. Utwór „Miserere” jest pieśnią a capella, wykonywaną przez mały chór stojący z przodu sceny i grupę solistów stojącą z tyłu, a nagranie zostało zrealizowane w dużym kościele. Analog DAC ukazał separację pomiędzy chórem i solistami bardzo wyraźnie, a słowa śpiewane przez grupę solistów były niezwykle czysto artykułowane.

DSD vs PCM

Firma 2L oferuje kilka przykładowych plików zarówno w formacie DXD, jak i DSD. Firma nagrywa wersję masteringową w DXD, wykonuje niezbędną obróbkę w tym formacie, a następnie konwertuje nagrania do DSD. Oczekiwałem, że oryginalne nagrania w DXD będą brzmiały lepiej, niż przekonwertowane na DSD, ale ku mojemu zaskoczeniu raczej skłaniałem się właśnie ku nagraniom w plikach DSD. W sonacie Beethovena, No. 32, dźwięk fortepianu był bardziej wypełniony i detaliczny. Znów poprzez plik DSD, dźwięk młoteczków uderzających w struny brzmiał bardziej realistycznie, niż w wersji DXD. Na dźwiękach zagranych w tempie allegro, na Koncercie Skrzypcowym D Dur Mozarta, w pliku DSD skrzypce brzmiały bardziej bogato i mniej mechanicznie, i.e., mniej cyfrowo. Przy odsłuchach nagrania wokalnego, „Recitative and Aria” Vivaldiego, pochodzącego z Kantaty RV 679, “Che giova il sospirar, povero core,” moje wrażenia były podobne, jak w przypadku koncertu Mozarta – sopran brzmiał bardziej jak osoba na żywo, niż zapis tego wykonania. Różnice nie były aż tak olbrzymie, jak porównanie dnia z nocą, ale format DSD okazał się brzmieć bardziej analogowo. Nie oznacza to także, że pliki DXD brzmiały źle; brzmiały zupełnie dobrze zanim pojawiły się nagrania DSD i wciąż brzmią dobrze. Co jest istotne dla tej recenzji to fakt, że Analog DAC umożliwił rozróżnienie pomiędzy wersjami nagrań DXD i DSD, co ilustruje jak przejrzysty jest sprzęt MSB.

Porównania

Mój DAC8 od Audio Research nie odtwarza plików DSD, ale nim właśnie w tej chwili dysponuję, więc ograniczę się w porównaniach do plików PCM. Tak czy owak, większość mojej kolekcji stanowią przegrane i zripowane pliki PCM, więc nie będzie to wielkim ograniczeniem. DAC8, w cenie 4995$, jest urządzeniem zamkniętym w jednej obudowie, które w porównaniu z Analog DAC, wygląda bardzo konwencjonalnie.

Na nagraniu „Folia Rodrigo Martinez,” Audio Research pokazał swój charakterystyczny bas, najpotężniejszy, jaki słyszałem z jakiegokolwiek przetwornika DAC. Zacząłem się zastanawiać, czy przypadkiem nie jest on zbyt potężny, co dla niektórych audiofilów może się okazać cokolwiek zagadkowym podejściem. Pod względem brzmieniowym, Audio Research jest podobny do Analog DAC pomimo, że ten ostatni ukazuje więcej szczegółów wykonania.

„Spanish Harlem” brzmiał na obu urządzeniach w sposób zbliżony, ale znakomite odwzorowanie detali poprzez Analog DAC sprawiło, że głos Rebecc’y Pigeon charakteryzował się odrobinę większą naturalnością.

Nagranie „Miserere” z kolei, brzmiało trochę inaczej na obu przetwornikach DAC. Bardziej szczegółowe brzmienie Analog DAC sprawiło, że odległa grupa solistów była bardziej zrozumiała, co wywołało efekt przybliżenia ich do głównego chóru umieszczonego z przodu. Analog DAC brzmiał przenikliwie czysto, a dźwięk Audio Research był nieco bardziej wygładzony.

Podsumowanie

Czy Analog DAC brzmi jak, hmmm… analogowy DAC? Być może tak, jeśli będziecie w stanie znaleźć analogowe źródło tak wolne od szumów i zniekształceń, jak Analog DAC, a wasza idea analogowego źródła dźwięku wysokiej jakości odrzuca podkolorowania pochodzące od lamp i tranzystorowych stopni wzmacniających. Jeśli chcecie posiadać uniwersalny, najwyższej klasy DAC, który będzie w stanie odtworzyć dźwięk pochodzący z dowolnego cyfrowego źródła dostępnego obecnie, zapakowany w nietuzinkowo zaprojektowaną obudowę, który może funkcjonować zarówno jako źródło liniowe, jak i przetwornik DAC, to Analog DAC MSB być może jest właśnie urządzeniem, na które czekacie. Nie jest co prawda tani, ale jakość dźwięku i funkcjonalność jaką prezentuje, ciężko będzie przebić w tej cenie. Jest on zdolny zastąpić kosztowny przedwzmacniacz, kable połączeniowe i zasilające, co może pomóc zaoszczędzić całościowo sporą kwotę pieniędzy i zwiększyć ilość wolnego miejsca w szafce ze sprzętem. Jeśli spojrzeć na niego z tej strony, być może wcale nie jest aż tak drogi, jak się pierwotnie wydawało.