Velodyne CHT-10Q Bas z klasą - Audio Video 04/2009

Bas z klasą

Subwoofer aktywny Velodyne CHT-10Q

Filip Kulpa
Audio Video 04/2009

Najnowszy Velodyne ma szansę stać się bestsellerem w swojej klasie. Za mniej niż 3000 zł trudno wyobrazić sobie bardziej muzykalny i wszechstronny subwoofer Na styczniowych targach CES w Las Vegas amerykański, a zarazem i światowy, specjalista od aktywnych głośników subniskotonowych przedstawił zmodernizowaną gamę CHT-Q. Zastąpiła ona doskonale przyjętą serię CHT-R, która stanowiła podstawę całej oferty Velodyne’a.

Niespotykane możliwości

Pierwsza nowinka to wbudowany prosty system pomiarowy, podobny do tego, który wcześniej pojawił się w znacznie droższej serii SPL. Miniaturowy mikrofon podłączamy do małego jacka w prawym górnym narożniku czołówki i wciskamy przycisk EQ na pilocie a głośnik rozpoczyna automatyczną procedurę korekcji EQ. Emitowanych jest 12 płynnie przestrajanych sygnałów sinusoidalnych z zakresu 20 – 150 Hz, po czym sprytny układzik DSP dokonuje kalkulacji nierównomierności charakterystyki i wprowadza odpowiednią, 5-pasmową korekcję parametryczną. Niestety, nie możemy jej podejrzeć na żadnym ekranie – brak bowiem wyjścia wideo, jak w modelach serii Digital Drive. Poza tym fazę i poziom trzeba dobrać ręcznie. Ale nie przesadzajmy. Mamy do czynienia z subwooferem za 2800 zł a w tym przedziale żaden z konkurentów nie tylko nie ma systemu pomiarowego, lecz na ogół także pilota. A ten jest bardzo przydatny. Pozwala nie tylko na zdalne włączanie i wyłączanie, regulację czułości (natężenia basu), ale także na wybranie jednej z czterech nastaw fabrycznych, różniących się charakterystyką przetwarzania. I tak np. ustawienie Movies ma włączony kontur +3 dB / 37 Hz, filtr subsoniczny 25 Hz (żeby nie rozwalić głośnika) i jest głośniejszy o 5 dB od trybu liniowego, którym jest „preset” numer 3, oznaczony jako Jazz/Classical. W trybie R&B Rock podbijana jest częstotliwość 50 Hz (o 3 dB), zaś w Game – 60 Hz przy jednoczesnym odcięciu niskich składowych (poniżej 34 Hz). Dodam, że różnice pomiędzy ustawieniami są wyraźnie słyszalne.

Rozwiązaniem godnym szerszego naśladownictwa jest także 4-pozycyjna regulacja fazy. Zamiast przełącznika 0/180 stopni na tylnej ściance (spotykanego u praktycznie wszystkich konkurentów) mamy cztery przyciski PHASE: 0, 90, 180, 270. Oczywiście na pilocie! Wybór optymalnego ustawienia „na ucho” może nie być wcale taki łatwy. Zazwyczaj dwa są ewidentnie złe, jednak dwa pozostałe – wyraźnie lepsze. Z mojego dośwadczenia wynika, że ustawienia 90 i 270 stopni (niedostępne u konkurentów) mogą okazać się bardzo przydatne. Konkurencja powinna wziąć przykład.
W starej serii CHT-R pewnym mankamentem związanym z zastosowaniem zdalnej regulacji głośności był brak wskaźnika poziomu, którego funkcję pełniła dioda na przednim panelu migająca odpowiednią do ustawionej czułości liczbę razy. W CHT-10Q problem raz na zawsze rozwiązano poprzez dodanie wskaźnika alfanumerycznego z prawej strony górnej listwy, ładnie zresztą wyoblonej.

Klasyczna konstrukcja

Zabieg ten trochę unowocześnił wygląd subwoofera, który w stosunku do poprzednika CHT -10R (recenzja w AV 5/07, dostępna na av.com.pl) wydaje się mniejszy, co jednak jest tylko złudzeniem. Tak jak poprzednio, woofer ma średnicę zewnętrzną 25 cm, przy czym sama membrana mierzy około 19 cm. Wtym zakresie cenowym nie jest to żadnym rekordem, ale CHT -10Q jest względnie mały i pasuje do pomieszczeń o powierzchni nieprzekraczającej 20-22 m2. Głośnik otrzymał magnes ferrytowy o masie 1,1 kg. Tunel basrefleksu nadal ma postać wąskiej długiej szczeliny (345 x 28 mm), której powierzchnia odpowiada konwencjonalnemu otworowi okrągłemu o średnicy 92 mm. Ryzyko powstania furkoczącego odgłosu pracy portu BR jest więc minimalne.Za wzmocnienie odpowiada wzmacniacz analogowy pracujący w wydajnej energetycznie klasie D. Według specyfikacji wytwórcy dostarcza on mocy ciągłej 195 W, zaś w szczycie – nawet dwa razy więcej. Istotne dla bezpieczeństwa pracy głośnika są układy zabezpieczające. Chronią one nie tylko przed przegrzaniem, ale także przed nadmiernym spadkiem napięcia zasilającego i zbyt dużymi wychyleniami membrany. Obudowę wykonano z niezbyt grubych płyt MDF. Velodyne nigdy nie lubował się w grubych, ciężkich skrzynkach. Zamiast nich firma stosuje zaawansowaną korekcję DSP i bardzo dobrze zestrojone, szybkie głośniki. I trzeba przyznać, że to procentuje.Przybliżona charakterystyka przenoszenia CHT-10Q z kolumnami Reference 3A de Capo-i. Widać bardzo dużą zależność charakterystyki od zmian ustawienia fazy. Subwoofer był ustawiony przy samej ścianie tylnej, kolumny – w 1/3 długości pomieszczenia

Brzmienie

Poprzednik, CHT-10R, był moim nieskrywanym faworytem, albowiem generował bas dokładniejszy niż wiele znacznie droższych konstrukcji.. Bardzo byłem ciekaw, czy nowy model równie dobrze nadaje się do odsłuchu stereo. W tym celu zastosowałem aktywną zwrotnicę basową Digital Drive SMS-1, także Velodyne’a. Dodam od razu, że porównywalne do opisanych efekty zapewni wyjście LFE w dobrym amplitunerze A/V i ustawienie głośników jako „small”. Chodzi bowiem o to, by subwoofer przejął ciężar odtwarzania niskiego basu i możliwie jak najmniej wchodził w interakcje z kolumnami. W takiej konfiguracji o wiele łatwiej uzyskać czysty, niepodbarwiony zakres niskich tonów.

Początkowo CHT -10Q ustawiłem w linii kolumn, tj. w 1/3 długości pokoju. Po dostrojeniu fazy i poziomu do monitorów Reference 3A de Capo byłem już bardzo zadowolony z efektów – zaledwie 20-30 minut po uruchomieniu. Bas wybrzmiewał czysto i w ogóle nie przypominał wielkiej gumowej kuli, z którą to kojarzą mi się typowe „suby”. Budził raczej skojarzenia z nieźle na pompowaną piłką nożną. 

Uderzenia w bębny były soczyste i całkiem mocne, a do tego szybkie. Żaden dźwięk się nie rozlewał po podłodze. Definicja i barwa niskich tonów przypominały dobre kolumny podłogowe. Od gadnięcie, że w systemie pracuje subwoofer, było by na prawdę trudne..Już na tym etapie stało się jasne, że CHT-10Q jest w stanie poprawić brzmienie wielu małych kolumn. Niemniej rozciągnięcie basu nie jest domeną CHT -10Q. Gdy jednak ustawiłem subwoofer zgodnie z zaleceniem instrukcji – przy samej ścianie tylnej – korzyść okazała się podwójna. Po pierwsze, subwoofer mogłem ustawić znacznie ciszej (poziom „17” zamiast „26”), a więc lepiej wykorzystać skalę jego dynamiki; po drugie, zdecydowanej poprawie uległo rozciągnięcie. Teraz niewielki Velodyne schodził efektywnie do 25 Hz (dzięki wspomaganiu ścian i głównego modu przy 29 Hz), nie tracąc przy tym nic na szybkości i definicji. Proces autokorekcji EQ przebiegł sprawnie. Szybka kontrola na ekranie podłączonym do SMS-1 dała jedno znacznie korzystny wynik. Odsłuch to zresztą potwierdził. Zniknęło delikatne przybrudzenie w średnim podzakresie niskich tonów, którego początkowo nie słyszałem. Z wyjątkiem najniższych odtwarzanych rejestrów (wokół 30 Hz) bas był prężny, zwarty, motoryczny. W ogóle nie spowalniał brzmienia, nienarzucał także żadnej sztucznej maniery. Nagrania, w których dół jest płytki i krótki, zachowały swój charakter, podobnie jak utwory z niskimi elektrycznymi pomrukami, które wypadły naprawdę efektownie. Wystarczyło posłuchać płyty „Divine Shadows” Dhafera Youssefa, by nie chcieć wrócić do systemu z samymi monitorami.

A jak CHT-10Q sprawuje się w kinie domowym? Zdecydowanie dobrze (warto wypróbować tryb Movie), choć może nie tak spektakularnie jak konstrukcje nastawione na robienie hałasu i dużego ciśnienia w średnim i niskim basie. W nagraniach koncertowych z płyt BD trochę jednak brakowało energii. Cóż, do 30-metrowego pokoju trzeba by jednak zastosować dwunastkę

Naszym zdaniem

Kolejny subwoofer Velodyne, o którym możemy wypowiadać się w samych superlatywach. CHT-10Q potrafi podnieść jakość reprodukcji basu w zdecydowanej większości systemów stereo – i to stanowi o jego wielkiej klasie. Jakość niskich tonów prezentuje poziom poza zasięgiem konkurencji, a ustawienie jest naprawdę łatwe. Do tego dochodzą niezwykła wszechstronność i nieprzeciętna funkcjonalność (zdalnie przełączane charakterystyki, system pomiarowy itp.). Jednym słowem: rewelacja.

Dane techniczne:

Głośnik / konstrukcja:  250 mm, basrefleks szczelinowy z przodu

Wzmacniacz: moc ciągła 195 WRMS, dynamiczna 390 W, klasa D

Pasmo przenoszenia: 28 – 120 Hz ±3 dB

Filtr dolnoprzepustowy: regulowany 40 – 120 Hz z opcją Direct (ominięcia filtru) i zmiennym nachyleniem zbocza 12-24 dB / okt.

Regulacja fazy: 0, 90, 180, 270 stopni

Wejścia sygnałowe: 2 x cinch (L, R / LFE), głośnikowe

Wyjścia sygnałowe: głośnikowe L/R z filtracją powyżej 120 Hz

Wymiary (wys. x szer. x głęb.): 406 x 381 x 425mm (bez maskownicy)

Masa: 25 kg (bez maskownicy)

Ocena AUDIO-VIDEO

Barwa: Ten subwoofer swobodnie obszedłby się bez wbudowanej korekcji EQ. Bas wybrzmiewa jak z bardzo dobrych kolumn. - 10/10

Rozciągnięcie pasma: W większych pokojach i przy ustawieniu pod ścianą jest zupełnie dobre – bas może zejść efektywnie poniżej 30 Hz. - 9/10

Rytmiczność: Brak bułowatości i spowolnienia, z wyjątkiem najniższych rejestrów. Najlepszy wybór do systemu stereo. - 10/10

Dynamika: W tym względzie CHT-10Q nie wbudza niedosytu, ale nie jest to jego koronna dyscyplina... - 8/10

Wyposażenie: Nie istnieje lepiej wyposażony subwoofer za te pieniądze. Zdalnie przełączane charakterystyki pracy to olbrzymi plus. - 10/10

Ocena łączna: 96% (ocena relatywna, odniesiona do urządzeń z tej samej kategorii cenowej)

Sprzęt towarzyszący:

Pomieszczenie: 5,75 x 5,20 m, zaadaptowane akustycznie
Zwrotnica aktywna: Velodyne SMS-1 (pełniąca także funkcję przedwzmacniacza kanału LFE)
Kolumny głośnikowe: Reference 3A de Capo
Odtwarzacze: Denon DVD-3800BD (Blu-ray), Audionet ART G2 (CD)
Wzmacniacze: Audionet AMPI V2 / Q-Audio, Arcam FMJ A38 (kanały tylne)