Artesania Audio Exoteryc - hifi-advice.com

Artesania Audio Exoteryc

Hi-Fi Advice 04/2013 - Christiaan Punter

Na świecie istnieje jedynie kilka firm produkujących ultra high-endowe stoliki na sprzęt audio: Harmonic Resolution Systems, Copulare, Finite Elemente, Grand Prix i Symposium. Niedawno pojawiła się kolejna – Artesania. Ich stolik jest zaskakujący: dość klasyczny wygląd kryje zaawansowane rozwiązania technologiczne.

Wstęp
Przez ostatnie 10 lat miałem okazję oceniać i słuchać wielu stolików na sprzęt audio i zawsze dochodziłem do konkluzji, że najlepszy z nich to Finite Elemente Spider. Tak pod względem neutralności i braku ograniczania dynamiki, jak i rozdzielczości drobnych detali i braku podkolorowań dźwięku. Poza tym, jako system modułowy, Spider jest doskonały dla osób często zmieniających konfigurację systemu. Pod względem sonicznym praktycznie nie ma wad. Niektórym może przeszkadzać jedynie nieznaczne odchudzenie dźwięku. Jednak, skoro mój system stale się rozwija, zacząłem ostatnio myśleć również o zmianie stolika na coś lepszego.

Większość moich urządzeń ma obudowy w kolorze srebrnym. Zacząłem więc poszukiwania bardziej klasycznego, pod względem wyglądu, stolika w ciemnym wykończeniu. Mój Spider po wielu latach użytkowania trochę się opatrzył. W dodatku – w związku z modułową budową – niektóre jego elementy przestały być w 100% spasowane. Ostatnio nie byłem w stanie ustawić jego przęseł w idealnym poziomie. A w tej kwestii jestem perfekcjonistą.

Nowy stolik powinien być co najmniej tak dobry, jak Spider oraz równie wszechstronny i wygodny w obsłudze. Przestawiam swój system bardzo często. stolik z nieruchomymi półkami jest dla mnie całkowicie bezużyteczny. Przejrzałem więc aktualną ofertę high-endowych stolików – PARTicular, Harmonic Resolution Systems, Rethm – ale ich ceny mnie zmroziły. Wpadły mi za to w oko stoliki Artesania. Z daleka wyglądają dość normalnie i prosto. Bliższa inspekcja pozwala jednak dostrzec stopień zaawansowania ich budowy. Stolik Artesania Exoteryc składa się z ramy podwieszonej [od góry] wewnątrz większego szkieletu zewnętrznego. Teoretycznie rzecz biorąc najniższa półka takiego układu powinna brzmieć tak samo – a nawet lepiej – jak półka najwyższa. Co więcej, stolik ten nie posiada półek, ale ramy wyposażone w zintegrowane stopki na których stawia się urządzenie [podobnie jak Spider]. Tu jednak można swobodnie regulować ich wysokość.

Choć Spider nie jest tani, jego jakość w pełni rekompensuje poniesiony wydatek. Zestawiałem go z innymi stolikami i po prostu pogodziłem się z faktem, że jakość musi kosztować. Co więcej, zacząłem godzić się z myślami, że również wydanie sporo większej sumy na audiofilski stolik może być w pełni usprawiedliwionym wydatkiem. Osoby nie rozumiejące naszego hobby mogą mieć kłopot z zaakceptowaniem tego faktu, ale myślę, że wraz z rozwojem własnego systemu każdy dojdzie do podobnego wniosku. Skoro ciągle wymieniamy swoje urządzenia na droższe, w końcu musimy mieć również porządny stolik. Ja dojrzałem właśnie do stolika high-endowego. Z pewnością nie zaszkodzi mojemu systemowi i będzie jak najbardziej na miejscu, jeśli tylko będzie kosztował mniej niż każde z urządzeń, które na nim staną. Postanowiłem zaryzykować i zamówiłem dla siebie stolik Artesania Exoteryc.

Kwestia nazwy
W internecie można znaleźć dwie nazwy tego samego stolika: Esoteric i Exoteryc. Zapytałem bezpośrednio u źrodła – Caetano Castellano jest odpowiedzialny za kontakty z prasą w firmie Artesania. Wyjaśnienie jest proste: na początku stolik nazywał się Esoteric, ale potem duża japońska firma zastrzegła to słowo jako swój znak towarowy i Artesania musiała zmienić oryginalną nazwę na Exoteryc.

Budowa
Artesania Exoteryc to stolik kryjący w sobie pewną niespodziankę, która nie rzuca się w oczy podczas pierwszego kontaktu. Składa się on z wewnętrznej ramy wiszącej wewnątrz większej konstrukcji. Rama wewnętrzna jest smukła i elegancka. Szkielet zewnętrzny jest ciężki i mocny. Na zdjęciach można zobaczyć, jak to działa: do elementów wystających z czterech masywnych kolumn przykręcono poliamidowe tłumiki [oddzielając je dodatkowo neoprenowym krążkiem]. Kolce przykręcone do wewnętrznej ramy opierają się zaś na górnej powierzchni poliamidowych tłumików. Całość jest zaskakująco stabilna. Nic nie przesuwa się nawet przed dokładnym ustawieniem umieszczonych przy podstawie wkrętów mających zapobiegać ruchowi wahadłowemu ramy. Ten stolik jest nie tylko stabilny, ale również kompletnie cichy akustycznie. Nic tu nie dzwoni ani nie piszczy. Łatwo to wytłumaczyć jego wagą – podstawowy zestaw waży około 60kg!

Wewnętrzna rama może być wyposażona w trzy [wersja o wysokości 60cm] lub cztery [90cm] poziome ‘półki’ [będące de facto kolejnymi ramami] na sprzęt. Można je dowolnie regulować. Do swojego stolika zamówiłem dodatkowy poziom – mogę więc umieścić na nim wszystkie swoje źródła zostawiając – na najwyższej półce – miejsce na sprzęt aktualnie testowany. Całkowity udźwig podwieszanej ramy wynosi 150kg. To więcej niż wystarczająca wartość. Nawet dla mnie i dla moich ciężkich urządzeń Jeff Rowland. Jeżeli masz gramofon, możesz zamówić dodatkową wielowarstwową płytę szklaną wieńczącą całość od góry. Oprócz stolików wysokości 60 i 90cm dostępna jest również wersja tandemowa.

Każda pozioma rama posiada dwie ruchome poprzeczki wykonane z wypolerowanej nierdzewnej stali. Wywiercone w nich otwory pozwalają precyzyjnie ustawić – w płaszczyźnie czołowej - miejsce umocowania stopek podtrzymujących sprzęt. Same zaś poprzeczki dają się swobodnie przesuwać w bok. Po znalezieniu najlepszej pozycji należy je ufiksować za pomocą dwóch dużych śrub.

Następnie na cztery ostre skierowane do góry kolce należy założyć – do góry nogami - białe stopki [tworzywo sztuczne], na których zostanie postawione urządzenie audio. Stopki te, dzięki odpowiednim kształtkom,dość pewnie trzymają się kolców. Ich działanie przypomina w pewien sposób działanie znanych podstawek Ceraball produkowanych przez Finite Elemente. Wraz ze stolikiem dostarczane są dwa rodzaje stopek: wykończone od góry welwetem lub neoprenem. Według instrukcji obsługi stopki welwetowe są lepsze w pomieszczeniach dobrze przygotowanych akustycznie, gdzie zastosowanie stopek neoprenowych może prowadzić do nadmiernego tłumienia. Moim zdaniem jest odwrotnie: to właśnie stopki welwetowe brzmią bardziej miękko – w porównaniu z neoprenowymi brakuje im artykulacji basu.

W zestawie znajdują się również dwa komplety podstawek pod nogi stolika: czarne neoprenowe i białe poliamidowe. Z instrukcji wnioskuję, że białe są standardem a czarne mogą się przydać, kiedy pokój odsłuchowy ma nadmiernie żywą akustykę. Nie zmieniałem tych podstawek podczas testu. Od samego początku wybrałem twardsze, białe. Przecież mój system był strojony z użyciem Spidera a trudno o bardziej sztywny stolik od niego.
Do stolika dołączono również okrągłe [średnica 15cm] tłumiki drgań, które należy położyć na górnej ściance urządzeń audio. Od spodu są pokryte miękkim neoprenem, nie zniszczą więc sprzętu, na którym je położymy.

Wszystkie stopki i podstawy można regulować indywidualnie. Szczerze mówiąc, cały ten stolik można regulować na tyle sposobów, że jego stosowanie jest czystą przyjemnością.

Zestaw zawiera również przewód uziemiający, poziomicę i komplet niezbędnych kluczy. To naprawdę produkt kompletny.

Testy odsłuchowe
Najpierw postanowiłem zbadać jak zachowuje się każda z półek stolika. Niektórzy nie zdają sobie sprawy z tego zjawiska, ale wszystkie stoliki jakie znam mają różny wpływ na brzmienie [zmieniając je od twardego do rozmytego] w zależności od półki na której ustawiono na nich testowane urządzenie. W przypadku Spidera, najlepsze brzmienie pozwala osiągnąć półka najwyższa. Niezależnie od tego czy chodzi o stolik wysokości 30, 60, czy 90cm. Dźwięk najwyższej półki jest zawsze najczystszy, najbardziej swobodny i najdokładniej rysowany. Dolne półki Spidera wprowadzają do dźwięku nadmierną kontrolę. Ich brzmienie jest suche. Z tego powodu nigdy nie używam najniższych półek. To oczywiste, że musiałem sprawdzić jak pod tym względem zachowuje się stolik Artesania.

Odtwarzacz CD Levinson 390S
Pierwszą świnką morską był odtwarzacz CD Mark Levinson 390S. Przestawiałem go z półki na półkę. Z góry na dół i z powrotem. Jedno jest jasne: zmiana pozycji wyraźnie wpływa na dźwięk, ale zupełnie odwrotnie niż w przypadku Spidera. Da się to logicznie wytłumaczyć: Spider jest najbardziej sztywny u podstawy a najbardziej niestabilny u góry. Artesania odwrotnie, z racji na miejsce podwieszenia wewnętrznej klatki. Tyle, że Artesania nigdy nie prowadzi do nadmiernego wyostrzenia dźwięku, co przytrafia się Spiderowi.

Pierwszą rzeczą, którą zauważyłem po postawieniu Levinsona na najwyższej półce [po przestawieniu go z najwyższej półki Spidera] była absolutna kontrola nad dźwiękiem i jego wypełnienie. Brzmienie stało się pełniejsze, bardziej harmoniczne i dużo spokojniejsze. Średnica, na Spiderze podawana nieco do przodu, teraz stała się po prostu majestatyczna. Cały dźwięk zyskał pewne poczucie luksusu. Tak jakbym zamienił budżetowego cedeka Sony na sprzęt Jeffa Rowlanda [gdyby tylko Rowland robił odtwarzacze...]. Brzmienie stało się perliste, jak najdalsze od matowego. Zyskał również rytm i rozdzielczość. Poprawiła się zwłaszcza rozdzielczość niskich częstotliwości, bez odchudzenia tego zakresu i zaostrzania krawędzi. Imponujące. Powrót na Spidera wywołał smutek i zaskoczenie. Nie spodziewałem się, że zmiana będzie tak duża. Bałem się również, że poprawa określonych aspektów dźwięku będzie okupiona pogorszeniem innych. Nic takiego jednak nie wystąpiło.

Dźwięk 390S stojącego na najwyższej półce Artesanii jest, jak się okazało, najbardziej rytmiczny i dynamiczny. Ma najlepszy bas, ale także najdokładniejsze [czyli dość suche] tony wysokie. Półka najniższa oferuje dźwięk najbardziej zrelaksowany, bardziej gładki, z płynnymi wysokimi. Brzmienie odtwarzacza stojącego na tej półce jest najbardziej wycofane, ale nie jest to nic poważnego – równowagę systemu może przywrócić zmiana kabli.

Skoro najwyższa półka jest nieco za sucha a najniższa nieco zbyt wyluzowana dla Levinsona, to może któraś z półek środkowych zapewni najbardziej zrównoważone brzmienie? Dokładnie tak! Okazało się, że na poziomie drugim od góry Levinson osiąga optimum. Trzeba jednak pamiętać, że ‘najlepsza’ półka zależy od stosowanego urządzenia i systemowej synergii. Kiedy, na przykład, postawiłem Levinsona na trzeciej półce od góry, nadal brzmiał bardzo spokojnie, ale dało się to skompensować przesuwając troszkę w bok poprzeczki ze stopkami. Voila: lepsza artykulacja basu przy zachowaniu gładkości brzmienia!

Inne urządzenia
Jak dotąd na stoliku stał wyłącznie odtwarzacz Marka Levinsona. Przyszła pora żeby sprawdzić jak wpłynie na jego brzmienie postawienie ciężkiego urządzenia [bez włączania go do prądu] na najwyższej półce stolika. Sam odtwarzacz nadal stał na drugiej półce od góry. Znów spore zaskoczenie: zamiast spodziewanego zamknięcia, dźwięk otworzył się jeszcze mocniej. Wysokie mają więcej powietrza a całość brzmi jeszcze bardziej luksusowo. Aby to potwierdzić zdjąłem ciężkiego Meridiana 818 ze stolika – dźwięk stał się bardziej płaski. To doświadczenie dobrze rokuje na przyszłość, kiedy na stoliku będzie stać cały system.

Jeff Rowland Aeris DAC
Kiedy podłączyłem do wyjścia cyfrowego Levinsona przetwornik Jeff Rowland Aeris [to moja standardowa procedura], usłyszałem spodziewaną poprawę. Według mnie to jeden z niewielu daków, które mogą naprawdę poprawić brzmienie tego odtwarzacza. Obudowa Aeris jest wykonana z jednego bloku aluminium. Jest to bardzo ciężki przetwornik. Można się więc spodziewać, że zmiana podstawy nie wpłynie na jego dźwięk. Ale wiecie co? Przestawienie go ze Spidera na Artesanię znów poprawiło brzmienie. Stojąc na stoliku Artesania, Rowland brzmiał jeszcze bardziej jak Rowland: gładko, wspaniale, majestatycznie, ale ciągle wyjątkowo neutralnie. Wiedziałem już wszystko. Koniec ze Spiderem. Cały mój system trzeba przenieść na Artesanię.

Instalacja systemu
Montaż całego stolika nie jest tak trudny, jak można się spodziewać. Szczerze mówiąc, wcale nie jest bardziej skomplikowany niż rozstawianie Spidera. Jeżeli czegoś nie rozumiesz – na YouTube jest doskonały film, który wszystko tłumaczy. Przyszła pora na posłuchanie systemu, którego wszystkie elementy stoją na stoliku Artesania Exoteryc. Zacząłem od postawienia przetwornika Aeris na najwyższej półce a następnie ustawiałem na stoliku resztę urządzeń. Najpierw jednak warto upewnić się, że zewnętrzy szkielet jest w 100% wypoziomowany. Jeżeli tak jest – i wewnętrzna rama jest w 100% pozioma. Jeżeli zaczniesz od nierówno ustawionego stolika, później będziesz musiał wprowadzać masę korekcji. Warto więc poświęcić na to trochę czasu na samym początku. Cała konfiguracja – włączając w nią kilka testów odsłuchowych na etapach pośrednich – zajęła mi pół dnia. mógłbym zrobić to szybciej rezygnując ze sprawdzania wszystkich możliwości dla każdego komponentu. Ale taką już mam metodę pracy od czasów Spidera.

Kilka słów na temat jakości budowy stolika Artesania: jest perfekcyjna! Każdy element powstał zgodnie z najwyższymi standardami. Nic tu nie dzwoni, nie ma ostrych krawędzi a wszystkie elementy mają odpowiednie rozmiary. Stolik Exoteryc to praktycznie dzieło sztuki. Każdy właściciel będzie z niego dumny. Taka jakość musi niestety sporo kosztować.

Odsłuch całego systemu
Czasem dochodzę do wniosku, że niektóre urządzenia audio stają się moimi nauczycielami. Jedną z takich maszyn była Wadia 861. Nauczyła mnie wiele na temat rytmu i akustycznego, naturalnego dźwięku. Kiedy już dorosłem do sposobu w jaki Wadia pokazuje fortepian, perkusję i ludzkie głosy, wiele innych odtwarzaczy zaczęło brzmieć w moich uszach zbyt syntetycznie. Nigdy wcześniej nie sądziłem, że Sony XA50ES jest taki ‘plastikowy’. W ten sam sposób stolik Artesania nauczył mnie wielu rzeczy.

Słyszłem i używałem wiele stolików. Ciężkie, lekkie, stabilne, ruchome. Na samym początku zbierania doświadczeń stwierdziłem, że nie lubię drewna. A przynajmniej drewnianych półek. Zaś MDF jest najgorszy. Niezależnie od producenta – drewniane podstawy zawsze wprowadzają do dźwięku olbrzymie podkolorowania. Ciężkie stoliki z wielowarstwowymi półkami są bardziej naturalne, ale redukują dynamikę i ograniczają swobodę płynącej muzyki. Stoliki zbudowane ze stali i szkła są z kolei zbyt ostre. Przez dłuższy czas najbardziej lubiłem najwyższe półki stalowego stolika marki Target. Ale jego niższe półki wręcz degradowały dźwięk. Wtedy właśnie odkryłem, że brzmienie każdego stolika – niezależnie od producenta – zmienia się w zależności od półki, na której stoi urządzenie. Postanowiłem więc wypróbować stolik Finite Elemente Spider. Jego brzmienie i szerokie możliwości konfiguracji natychmiast mnie ujęły. W dodatku poprawiał ilość detali w zakresie niskich częstotliwości, zupełnie ich nie wyostrzając. Tak przynajmniej myślałem przez 10 lat. Spider był dla mnie jedynym stolikiem, który nie ograniczał skali dźwięku. Owszem, brzmiał spokojniej niż inne stoliki, ale oferował wiele w zamian. Oczywiście, każda poziom Spidera również brzmi inaczej. Ale pozwala on tuningować dźwięk na wiele sposobów: za pomocą stopek, kulek Ceraball oraz samego pozycjonowania punktów podparcia. Przez wiele lat Spider był moją własną referencją. Porównywałem go kiedyś nawet ze stolikiem Pagode i uznałem, że jest lepszy. Choć oczywiście sporo zależy od synergii między elementami systemu.

Ten wstęp pozwala mi wrócić do stolika Artesania. Który, jak wspomniałem, wiele mnie nauczył. W mgnieniu oka przekonałem się, że Spider brzmiał zbyt ostro i podawał średnicę nadmiernie z przodu. Przenosił energię z oktaw niższych do wyższych. W porównaniu do Artesanii, Spider brzmi wręcz syntetycznie, plastikowo. Spider nie zbliża się nawet do czystego, naturalnego i pełnego brzmienia osiąganego przez Artesanię. Ciężki jest los audiofila. Tak łatwo przywyknąć do lepszego dźwięku.

Dzieło sztuki
Spójrzcie na poniższe zdjęcia. Czyż Artesania Exoteryc nie jest po prostu pięknym dziełem sztuki użytkowej?

Uwagi końcowe
Najważniejszą kwestią podczas konfiguracji systemu audio jest znalezienie synergii. Albo choć odpowiedniej równowagi między komponentami. Niezależnie od tego, jakie urządzenie kupujesz i tak musisz ponieść pewne ryzyko. Niezbyt często trafia się sytuacja, że wyciągasz nowy element z pudełka, podłączasz go i w dźwięku wszystko się poprawia. Artesania Exoteryc nie jest wyjątkiem. Jest lepszy od Spidera w 90% słyszalnych aspektów brzmienia. Ale mój system był konfigurowany pod kątem Spidera. Znaczy to, że musiałem skompensować pewne rozluźnienie, które wprowadza do dźwięku. A także – raczej podświadomie – prezentację średnicy na pierwszym planie. Trudno się więc dziwić, że po ustawieniu wszystkich urządzeń na nowym stoliku brzmienie całego systemu nie miało równowagi, do której zdążyłem się już przyzwyczaić.

Podczas wstępnych testów – kiedy jedynie odtwarzacz CD stał na stoliku Artesania – słyszałem same zalety. Przeniesienie na nowy stolik przetwornika jedynie je wzmocniło. Ale kiedy przestawiłem preamp, brzmienie przesunęło się w stronę delikatności i gładkości. Choć Coherence II waży około 50kg i tak poddało się wpływowi dolnych półek Artesanii. Podczas słuchania większości moich płyt, efekt ten brzmiał bardzo dobrze. Jedynie bardzo rytmiczna muzyka była ciut za bardzo zrelaksowana.

Ale zmiany tego stopnia da się spokojnie wyrównać za pomocą eksperymentów z kablami. Zajęło to trochę czasu, ale w końcu znalazłem na to sposób wynikający z połączenia trików elektrycznych i mechanicznych. Po pierwsze – rozstawiłem stopki pod odtwarzaczem tak szeroko, jak to tylko możliwe. Po drugie - zmieniłem podstawki pod przewodem zasilającym preamp. Po trzecie, po trzecie uziemiłem stolik [za pomocą dołączonego w zestawie przewodu].

Uziemienie
Oto ostatnia rzecz, która mnie zaskoczyła. Mój przyjaciel kiedyś uziemił cały system, co pogorszyło jego brzmienie. Choć technicznie było lepsze, uznaliśmy że zabrakło w nim emocji. Oczywiście, to również kwestia synergii systemu. System mojego kolegi był strojony z uwzględnieniem braku uziemienia. W moim przypadku było inaczej. Na początku brzmienie nie miało równowagi a uziemienie wprowadziło zmiany w dobrą stronę. Muszę jednak przyznać, że zakres zmian wprowadzonych przez uziemienie jest zaskakujący. Mam dobrą [i darmową :-] radę dla wszystkich, którzy posiadają stalowe stoliki: spróbujcie je uziemić. Może nie polubicie efektu końcowego, ale zaręczam – zmiana brzmienia systemu będzie zaskakująco wyraźna. Dobrze, że Artesania dołączyła ten kabel do zestawu. Nigdy nie wpadłbym na pomysł, żeby wypróbować czegoś takiego.

Uzupełnienia

Tłumiki drgań
W zestawie ze stolikiem dostarczane są również okrągłe tłumiki drgań [po jednym na każdy poziom]. Nie stosowałem ich ponieważ moje urządzenia [zwłaszcza te od Jeffa Rowlanda] są wystarczająco ciężkie i solidne. Uznałem jednak, że serwer AAZ Ultra Flow może zyskać dzięki dodatkowemu obciążeniu. Położenie tłumika na jego górnej ściance poprawiło barwę i wypełnienie średnicy. Dźwięk stał się mniej komputerowy. Zaczął przypominać odtwarzacz Levinsona. Rytm stał się mniej zaznaczony, ale ten serwer ma go tyle, że nie zmieniło to ogólnej równowagi brzmienia

Opcjonalna platforma na gramofon
Na początku kupiłem stolik bez opcjonalnej platformy gramofonowej. Nie słucham w domu płyt winylowych i nie uważałem, że jest mi potrzebne dodatkowe miejsce na sprzęt. Po pewnym czasie – kiedy oglądałem sporo zdjęć tego stolika - doszedłem jednak do wniosku, że byłoby bardzo wygodnie móc postawić na najwyższej szklane płycie aktualnie testowane urządzenie lub słuchany właśnie odtwarzacz CD. Poza tym, ta platforma wygląda wręcz wspaniale. Dodaje sporo do wrażenia wywieranego przez cały stolik.

Tak jak cały stolik, szklana półka na gramofon nie jest tania. Ale – tak jak w przypadku reszty stolika – jakość jej wykonania jest bezkonkurencyjna. Składa się z trzech sklejonych ze sobą warstw szkła, które ważą łącznie 40kg. Stalowa konstrukcja, na której się opierają również jest perfekcyjnie wykonana. Można regulować nie tylko jej wysokość, ale i odległość między podporami. Każda z czterech poziomych poprzeczek jest przymocowana do podpór za pomocą dwóch śrub [które z kolei chowają się pod czarnymi neoprenowymi krążkami, na których spoczywa szkło].

Zapomnij powtarzane przez wielu uwagi, że szkło ‘dzwoni’. Ta szklana podstawa jest tak sztywna, że w ogóle nie wydaje własnych dźwięków. Po uderzeniu jej pięścią słychać jedynie ciche, stłumione wybrzmienie. Jakby była zrobiona z litego bloku aluminium.
Po złożeniu całość jest super stabilna i z pewnością nie zmieni pozycji. Nie da się jej przypadkowo zrzucić ze stolika.

Odsłuch z zamontowaną platformą gramofonową
Skoro cały stolik wykorzystuje skomplikowany system eliminowania wibracji a platforma gramofonowa jest połączona ze stolikiem bezpośrednio – musi brzmieć inaczej. I brzmi. Przeprowadziłem wiele testów z różnymi urządzeniami. Tu opiszę zachowanie odtwarzacza CD Meridian 506.24.

Odtwarzacz CD na platformie
Jak można się było spodziewać, szklana platforma na gramofon wpływa na brzmienie inaczej niż podwieszane półki. Kiedy Meridian stanął na szklanej powierzchni, jego bas stał się mocniejszy i wyraźniejszy, średnica została wypchnięta do przodu i zyskała na ‘żywotności’ a wysokie tony stały się wyraźniejsze i suchsze. Taka prezentacja nie jest zła. Zwłaszcza kiedy słuchamy utworów z mocną linią gitary basowej. Ale poczucie bogactwa średnicy i pełny barw, zrelaksowany charakter muzyki typowe dla niższych półek, są nieco zredukowane.

Odtwarzacz CD na mniejszej opcjonalnej szklanej półce
Dostępna jest również opcjonalna mniejsza szklana półka. Można na niej postawić, na przykład, mniejsze urządzenie audio, dla którego rozstaw regulowanych stopek jest i tak za duży. Albo dwa małe urządzenia obok siebie. Jak i duża platforma, mniejsza składa się z trzech sklejonych ze sobą warstw szkła. Tyle, że są one cieńsze. Choć jest lżejsza i tak nie wydaje żadnego dźwięku podczas opukiwania. Brzmi dokładnie tak, jak powinna brzmieć szklana półka: zaakcentowanie średniego basu i średnicy, nieznaczne utwardzenie wysokich tonów. Ale wynika to raczej z obecności fal stojących a nie z mechanicznego wpływu na stojące na niej urządzenie [więcej o tym później].

Odtwarzacz CD bezpośrednio na stopkach stolika
Kiedy platforma gramofonowa cały czas stała na stoliku, postawiłem odtwarzacz Meridiana bezpośrednio na stopkach niższej półki. W tej konfiguracji brzmi najlepiej. Widać ilość przemyśleń włożonych w konstrukcję skomplikowanego sposobu podparcia urządzeń audio w tym stoliku. W porównaniu do szklanej platformy, odtwarzacz stojący na stopkach brzmi nieco wolniej i mniej dynamicznie, ale ogólna równowaga dźwięku jest dużo lepsza. Dźwięk jest pełniejszy i bogatszy w harmonie – od najniższego basu po najwyższe wysokie. Niektóre płyty, na przykład Groove Armada, zyskują na dodatkowej pulsacji basu i zaakcentowaniu niższej średnicy wprowadzanych przez platformę gramofonową . Ale większość mojej muzyki brzmi lepiej, kiedy odtwarzacz stoi bezpośrednio na stopkach niższych poziomów stolika. Sygnatura dźwiękowa mniejszej szklanej półki leży gdzieś w środku. Bas i niższa średnica są lepiej artykułowane, ale jednocześnie w dźwięku jest jeszcze sporo charakterystycznego dla stolika spokoju. Ale i tak wolę brzmienie bez platformy.

Szklane półki na miejscu, ale bez stawiania na nich sprzętu
Jak się okazało dodanie małej szklanej półki do stolika, na którym stoi już platforma gramofonowa, zmienia brzmienie systemu nawet jeśli nie stoi na niej żadne urządzenie. Większość opisanych powyżej efektów wynika właśnie z obecności małej półki. Jej usunięcie uspokoiło dźwięk: średnica się wycofała, wysokie tony nieco złagodniały, cała muzyka znów stała się wyjątkowo płynna. Postawienie sprzętu na tej półce wpływa na wycofanie średnicy, ale nie zmienia płynności. Jakby muzycy stali ściśnięci między dwiema warstwami szkła. Z czystej ciekawości zamieniłem tę szklaną półkę na płaszczyznę wykonaną z drewna. Okazało się, że drewno ma prawie identyczny wpływ na dźwięk. Wprowadza jedynie nieco zabarwienia do niższych częstotliwości. Nie jest to gorsze brzmienie, ale po prostu inne.

Usunięcie platformy gramofonowej
Skoro już wiem do czego prowadzi eliminacja małej szklanej półki, trzeba ocenić, co stanie się po zdjęciu dużej platformy gramofonowej. Wprowadziło to sporą różnicę do dźwięku. I muszę przyznać, że wolę ten stolik bez niej. Nie zauważyłem tego instalując ją, ale dopiero po jej usunięciu: dźwięk staje się bardziej zrelaksowany a scena otwiera się szeroko. Zmniejsza się również poczucie zogniskowania systemu na średnicy. Ten zakres pasma ma bez platformy gramofonowej słabszy atak. Stolik bez szklanych półek oferuje jednak dźwięk bardzo naturalny, dokładnie trafiający w środek moich preferencji.

W zasadzie nie jest to zaskoczeniem, że ciężkie szklane płyty zmieniają dźwięk stolika Artesania. Są one przecież jawnym zaprzeczeniem idei leżącej u podstaw jego konstrukcji, idei zakładającej eliminację wszystkich półek. Lubiłem Spidera za brak podkolorowań dźwięku. To samo jest zaletą Artesanii. Dodanie półek działa wbrew ich założeniom. Choć uważam, że efekt który usłyszałem został zaakcentowany przez wysokość stolika oraz przez to, że znajduje się on między kolumnami. Choć moje kolumny stoją prawie dwa metry od tylnej ściany, jako dipole mogą mieć na to wpływ.
Gdyby stolik był niższy i stał gdzieś przy bocznej ścianie pokoju odsłuchowego, wpływ szklanych półek na dźwięk mógłby być zupełnie inny.

PODSUMOWANIE
Mówiąc prosto: Artesania Exoteryc to najlepszy stolik jaki znam. Nie chodzi wyłącznie o jego wspaniałą jakość wykonania i możliwość dostosowania do wymagań każdego systemu. Również pod względem wpływu na dźwięk przewyższa wszystkie stoliki jakie słyszałem. Do wszystkich zalet, doskonałego przecież, stolika Finite Elemente Spider, Artesania dodaje bogactwo tonalne, poprawę rozdzielczości detali, ciemniejsze tło i solidniejszą scenę dźwiękową z lepszym ogniskowaniem, mocniejszym basem i wyjątkową naturalnością dźwięku. Przy tym wszystkim zachowuje jednocześnie płynność wysokich tonów, szczególną powietrzność dźwięku i doskonałą artykulację oraz dynamikę.

Stolik Artesania nie ukrywa swoich technicznych korzeni. Jest to jednak klasyczny przykład implementacji zasady ‘forma wynika z funkcji’. Jest on dobrze przemyślany, precyzyjnie wykonany i wygląda wręcz zabójczo. Co więcej, zmiany które wprowadza do brzmienia pozwalają wycisnąć z mojego zaskakująco dużo emocji.