Usher V-601 HiFi i Muzyka 12/2013

Usher V-601

Maciej Stryjecki
HiFi i Muzyka 12/2013 


Monitor Ushera, podobnie jak RLS, otwiera ten przedział cenowy okrągłą sumą 4000 zł. W internecie widziałem oba głośniki za mniejsze pieniądze.

Skoro jednak dystrybutor i producent otrzymali wyraźną informację: „Potrzebuję monitorów za 4000-8000 zł za parę”, to chyba wiedzą, co robią.

A zniżki i opusty mnie nie interesują. Mogą sięgać 90 % i jeżeli ktoś nadal ma w tym interes, to jego sprawa. To, że produkty muszą powalczyć z droższymi – także. Polityka cenowa zakłada i takie zdarzenia.


Budowa

RLS-owi pewnie będzie trudniej, bo najmniejszy w teście. Usher jest okazały, choć prosty, jak życie rolnika w XIV wieku.

Obudowy są spore, a na dodatek wykonane z grubego MDF-u – wszystkie ścianki mają 26 mm. Konkurenci stosowali przeważnie znacznie cieńsze płyty. Kolejna sprawa to fornir – do wyboru mahoniowy albo złota brzoza. Jako że 601 zwykle można kupić za mniej niż 4000 zł, naturalną okleinę uznać należy za rzadką atrakcję, co połączeniu z solidnością stolarki już bez słuchania daje świetny stosunek jakości do ceny.

Tym bardziej, że zastosowano tu naprawdę przyzwoite głośniki. Nisko-średniotonowiec ma 18 cm średnicy, odlewany kosz, membranę celulozową z wprasowanymi włóknami węglowymi i przypomina opracowania Scan Speaka. Pulpa jest gruba i pofałdowana. Stwarza to obawy o jej nieruchawość, co powinien zrekompensować okazały, 11-cm magnes z dziurką chłodzącą cewkę.

Jedwabna kopułka ma średnicę 25 mm i spory magnes. Kołnierz jest metalowy, a nie jak w tanich przetwornikach – z plastiku.

Duet jest solidny, nawet jak na tę cenę. Owszem, znajdziecie bardziej wyrafinowane rozwiązania, ale seria V to przede wszystkim klasyka. Za to zwrotnica jest „wypasiona”. Podzielono ją na dwa sektory. Bas filtrują dwie cewki powietrzne, dwa oporniki ceramiczne i kondensator polipropylenowy. Podział pasma odbywa się przy 2,22 kHz.

Zaciski głośnikowe to standardowe, złocone terminale. Maskownice montujemy w dziurkach na froncie. Bas-refleks stanowi spłaszczona szczelina, zlokalizowana na przedniej ściance u podstawy skrzynek.

 


Wrażenia odsłuchowe

Brzmienie tańszych Usherów jest jasne i nasycone energią. Jeżeli miałbym komuś polecić te monitory, to głównie miłośnikom rocka, również w najcięższych jego odmianach i koncertowych realizacjach. V-601 starają się oddać ten czad, nastrój lekko zaprawiony szaleństwem, włosy rozwiane w czasie szybkiej jazdy na motocyklu. A skoro wiadomo, że na dwukołowe maszyny wsiadają panowie z włosami przyprószonymi doświadczeniem, to Usher trafi a w ich tęsknotę za młodością. W charakter brzmienia, jaki pamiętamy z lat 80. Z podkreśloną górą, koncentracją na perkusyjnych solówkach, dodaniem do fortepianu czy gitar lekkiego „dopału” w wysokich tonach. I przez to graniem bez powściągliwości czy zawahania, zawsze na pełny gwizdek.

Niektórzy znajdą w tym tekście, między wierszami (zawsze mnie to zastanawiało: ja nic nie chowałem, a ludzie znajdowali), że głośnik jest ostry i jasny. A i owszem – jest. Jednak to jego cecha, nie wada. Styl grania, którego wiele osób szuka, ale znajduje płaskie, metaliczne brzmienie pozbawione emocji. Tymczasem Usher wnosi pierwiastek szlachetności, bo i przetworniki dobre, i efekt na tyle uniwersalny, że można posłuchać symfoniki i zachwycić się rozmachem tutti. Priorytetem pozostaje wspomniana jasność, klarowność i efektowna prezentacja estetyki koncertowej. O ile w górze znajdujemy raczej chłód, to równoważy go ocieplona średnica. Kolumny koncentrują się na górnym zakresie, lekko cofając podstawę, przez co głosy także są minimalnie po słonecznej stronie ulicy. Zyskuje na tym czytelność tekstu. Można spokojnie rozpisywać piosenki, nie wysilając się, żeby zrozumieć, co artysta chciał zakomunikować.

Z drugiej strony, mamy całkiem mocny bas, oparty na niskich rejestrach, choć oczywiście nie tak, jak w dużych kolumnach podłogowych. Zdarza się mimo to, że elektroniczny bas poruszy szklankami w kuchni. Głośnik nisko-średniotonowy jest spory. Obudowa też, więc nie powinno to dziwić. Przestrzeń koncentruje się na pierwszych planach. Kolumny nie budują oszałamiającej głębi, za to sugestywnie przekazują szerokość. Taka prezentacja podkreśla efektowny, koncertowy charakter. Czujemy się, jakbyśmy stali blisko sceny, a że wtedy dostajemy lekko po uszach, to nic nowego.


Konkluzja

Miłośnicy rocka za 4000 zł otrzymają więcej, niż zwykle proponuje konkurencja. Nie bez znaczenia jest ukłon w stronę charakterystyki typowej dla nagrań z lat 80., bo z tego okresu pochodzi mnóstwo fantastycznej muzyki, jakiej dzisiaj już po prostu nie ma. V-601 podkreśla jej wszystkie zalety, tak jakby był do niej stworzony. A może był? Do 8000 zł na pewno znajdą się lepsze kolumny, ale wystarczyłaby jedna złotówka mniej w cenniku (czyli 3999 zł), aby Ushery narobiły nie lada zamieszania w rankingu. Co nie zmienia faktu, że stosunek jakości do ceny jest wybitny. Niewykluczone, że najlepszy w tej potężnej grupie. Jeżeli z całego testu interesują Was wyłącznie tabelki z kropkami i macie zamiar porównywać V-601 z kolumnami na innych stronach, to nie zapomnijcie o cyferkach, na samej górze.