Rogue Audio RP-1/Stereo 100 - Hi-Fi i Muzyka 10/16

Rogue Audio RP-1/Stereo 100
Filozofia samozakupu

Hi-Fi i Muzyka 10/16, Paweł Gołębiewski 

Rogue Audio to ambitna amerykańska firma, która koncentruje się na budowaniu urządzeń lampowych, ewentualnie hybrydowych. Mimo przyjęcia łobuzerskiej nazwy oraz logo smutnego kruka, w swoich deklaracjach nawiązuje do wyższych wartości, wśród których identyfikuję imperatyw kategoryczny Kanta. Otóż samonakazuje sobie nie projektować wzmacniaczy, których jej konstruktorzy sami by nie kupili. Proste? Tak. A ile można mieć wzmacniaczy?

Budowa

Prawidłowa odpowiedź brzmi: kilka. Oferta Rogue Audio obejmuje trzy modele zintegrowane, sześć przedwzmacniaczy liniowych, cztery stereofoniczne końcówki mocy, trzy monobloki oraz dwa preampy gramofonowe. Do dzisiejszego testu otrzymaliśmy zestawienie nowego przedwzmacniacza RP-1 oraz stereofonicznej końcówki Stereo 100. Pomimo różnych wymiarów, oba urządzenia dzielą pewne wspólne elementy wzornictwa. Delikatnie zaokrąglone narożniki płyt czołowych, położone centralnie owalne okienka i takie same włączniki unifikują firmowy rys.
Przedwzmacniacz RP-1

Front RP-1 ma 39 cm szerokości, przez co jest nieco węższy od standardowego. Do recenzji dostarczono urządzenie w kolorze czarnym, który dobrze maskuje czarną szybkę wyświetlacza, a eksponuje pokrętła w kolorze naturalnego aluminium. Każde z nich to impulsator, który działa przez obrót oraz wciskanie. Ten po lewej stronie łączy funkcję regulacji balansu z wygaszeniem wyświetlacza; prawy służy do regulacji głośności oraz sekwencyjnego wyboru wejścia.

Duży aluminiowy przycisk głównego włącznika znalazł się po lewej stronie wyświetlacza. Display jest czytelny i pokazuje wybrane wejście, poziom głośności, różnicę balansu pomiędzy kanałami (jeśli korzystamy z tego ustawienia), a w trakcie uruchamiania – czas pozostały do załączenia obwodów sygnałowych. Wyposażenie przedniej ścianki uzupełnia wyjście słuchawkowe typu duży jack, a projekt plastyczny – wygrawerowana nazwa Rogue Audio.

Z tyłu umieszczono gniazda RCA: dwa wyjścia do końcówek mocy, wyjście o wysokim poziomie (np. dla nagrywarki lub zewnętrznego wzmacniacza słuchawkowego), wejście gramofonowe, cztery wejścia liniowe oraz przelotkę HT, ułatwiającą integrację systemu stereo z kinem domowym. Zacisk uziemienia jest niezbędny w przypadku korzystania z gramofonu. Zastosowano najprostsze rozwiązanie – śrubkę o poszerzonym kołnierzu. Najlepiej sprawdzą się więc przewody zakończone małymi widełkami. W celu dopasowania parametrów stopnia korekcyjnego konieczne będzie odkręcenie górnej pokrywy.

Gniazdo zasilania IEC zachęca do zastosowania dobrego przewodu zasilającego.

Dołączony do RP-1 pilot... działa – jego wygląd i jakość materiałów trudno uznać za wysublimowane. Przy jego pomocy można wybrać wejście, regulować głośność i balans, a także szybko wyciszyć sygnał (mute).

Wnętrze RP-1 nie kryje wielkich niespodzianek. Zgodnie z filozofią Rogue Audio, urządzenie skrojono na miarę segmentu cenowego. Nie ma tu fajerwerków, ale nie ma też ściemniania.
Wykorzystano toroidalny transformator, którego rozmiar ucieszy zwolenników solidnego zasilania. Oddzielne odczepy zaopatrują układy logiczne i sygnałowe. Część z nich zawiera stabilizatory napięcia. Większość elementów znalazła się na dużej płytce drukowanej. Prawie całą powierzchnię tylnej ścianki zajmuje laminat z układami wejścia i wyjścia. Wybierak źródeł zrealizowano na przekaźnikach. Stąd sygnał liniowy trafia do podwójnego potencjometru Maxim DS1882, wyposażonego w sterowanie cyfrowe.
Sygnał do stopnia korekcyjnego poprowadzono przewodami poza płytką główną. Ma on regulowane wzmocnienie – do wyboru: 40 dB dla wkładek MM i HOMC oraz 60 dB dla MC. Żądaną wartość wybieramy dwupozycyjnymi czerwonymi przełącznikami. Niebieskie mikroprzełączniki służą do ustawienia impedancji obciążenia wkładek. W tym układzie nie doszukamy się lamp. Zamiast nich użyto wzmacniaczy operacyjnych LM833N.

W stopniu wyjściowym pracują dwie podwójne triody JJ ECC802S, skonfigurowane w układzie określonym jako „mu-follower”. Za nimi widoczne są także wyjściowe kondensatory sprzęgające Solen SCR. Podwójne triody JJ-a charakteryzują się mniejszą wrażliwością na mikrofonowanie. ECC802 to zamiennik ECC82/12AU7. Nic nie stoi na przeszkodzie, by zamienić je na bardziej wysublimowane i modelować brzmienie przedwzmacniacza.

O wbudowanym obwodzie słuchawkowym wiadomo, że dysponuje mocą 1 W i został zrealizowany na wzmacniaczu operacyjnym LM3086N. Wstępnie wzmocniony i skorygowany sygnał trafia do potencjometru i dalej do lampowego stopnia wyjściowego.
Nad działaniem urządzenia i jego układów logicznych czuwa duży programowalny mikroprocesor PIC16F887.

Wzmacniacz mocy Stereo 100

Końcówka „Rożka” to solidny gabarytowo i wagowo piecyk. Prostotę przedniej ścianki zgrabnie przełamuje owalne wycięcie, w centrum którego znajduje się włącznik oraz wygrawerowana nazwa producenta. Gęsto perforowana obudowa chroni lampy przed uszkodzeniem, a ręce przed oparzeniem. Końcówkę mocy wyposażono w wejścia RCA i XLR.
W stopniu wejściowym pracują pary podwójnych triod JJ ECC803S i JJ ECC802S. Lampy mocy to współczesne KT120 produkcji Tung-Sola. Z konfiguracji push-pull uzyskano niebagatelne 100 W na kanał. Wymaga to zastosowania wysokiego napięcia anodowego oraz odpowiedniego doboru punktów pracy lamp. Transformatory wyjściowe to ekranowane solidne konstrukcje E-I z odczepami dla kolumn 4- i 8-omowych.
W zasilaniu końcówki mocy pracuje duży wielosekcyjny transformator typu E-I. Napięcie anodowe filtrują kondensatory Nippon, po dwa na kanał, każdy o pojemności 1200 µF. Dwa Nichicony należą do układu obsługującego regulację biasu lamp mocy. W układzie żarzenia znalazły się dwa kondensatory Panasonica, każdy o pojemności 39000 µF.

Tryby Ultralinear i Triode
Tryby pracy wzmacniacza wynikają ze sposobu podłączenia/konfiguracji transformatorów wyjściowych, pracujących pomiędzy układem lamp a kolumnami. W trybie triodowym, w którym podłączona jest 1. siatka lampy, uzyskuje się najniższy poziom zniekształceń, chociaż dzieje się to kosztem mocy. W praktyce Stereo 100 bez problemu poradzi sobie z większością kolumn, z którymi przyjdzie mu pracować, a ATC SCM-35 nie stanowiły dla niego żadnego wyzwania. W przypadku dużego zapotrzebowania na atrakcje makrodynamiczne proponuję wypróbować tryb Ultralinear. Wzrasta wtedy moc, a zniekształcenia są zbliżone do występujących w trybie triodowym. Im bardziej przejrzysty system, tym różnice będą łatwiejsze do wychwycenia. Mnie bardziej przypadła do gustu konfiguracja triodowa, co w pewnej mierze mogło wynikać z odsłuchiwanego repertuaru, o czym dalej.

 

Konfiguracja
Do odsłuchów wykorzystałem odtwarzacz Audio Research Ref CD-7, odtwarzacz strumieniowy Yamaha CD-N500, gramofon Garrard 401 z ramionami SME312 (wkładka Audiotechnica AT33PTG) i Ortofon AS-212 (Audiotechnica AT-Mono3LP). Główne urządzenia łączyły przewody Fadela z serii Coherence One (interkonekty RCA, zasilające wraz z listwą Hotline) oraz głośnikowe Stream. System stał na stolikach StandArt SSP i STO.

 Procedura włączania przedwzmacniacza RP-1 obejmuje 30-sekundowy okres stabilizowania parametrów pracy lamp. Żadne z testowanych urządzeń nie zostało wyposażone w tryb czuwania. Wzmacniacz mocy Stereo 100 charakteryzuje wysoka czułość wejściowa (1 V). W zestawieniu z RP-1, już na poziomie „1” system gra dosyć głośno.

Odczepy 4- i 8-omowe pozwalają dopasować końcówkę do posiadanych zestawów głośnikowych. W przypadku ATC SCM-35 korzystałem z wyjść 4- omowych. Ze względu na niesymetryczne rozmieszczenie gniazd, warto dokładnie zlokalizować odpowiednie zaciski.

Ustawienie biasu

Klasycznym rozwiązaniem jest zastosowanie manualnej regulacji prądu spoczynkowego (biasu) lamp mocy. Najtrudniejsze w tej procedurze jest wykręcenie 10 wkrętów mocujących pokrywę. Pozostałe czynności nie powinny już sprawić kłopotu.
Wewnątrz wzmacniacza, po prawej stronie, zamontowano hebelkowe przełączniki oraz regulatory, które umożliwiają pomiar i ustawienie biasu dla każdej lampy mocy. Do ich obsługi przydatny jest Bias Tool, czyli smukły wkrętak, zamontowany w uchwycie w pobliżu przełączników.Regulację wykonuje się przy pomocy małych trymerów, po minimum 15-minutowej rozgrzewce, bez sygnału na wejściu. Wkrętak daje się pewnie zblokować na malutkiej śrubce regulatora. Prawidłowe ustawienie odczytamy na wskaźniku wyskalowanym w miliamperach. Zalecana wartość biasu wynosi 40 mA. Sugeruję w miarę regularne sprawdzanie tych ustawień, szczególnie na początku użytkowania wzmacniacza. W przypadku opisywanego egzemplarza wstępnie ustawione wartości dla jednej z lamp KT120 uległy istotnej zmianie, co było słyszalne jako zniekształcenia w odpowiadającym jej kanale.

Wrażenia odsłuchowe

W repertuarze audiofilskim komplet Rogue Audio czuł się jak ryba w wodzie. Nagrany na żywo album Patricii Barber pokazał, jak przyjemnie mogą zabrzmieć kameralne nagrania koncertowe. Chociaż punktem odniesienia jest wcześniejszy klubowy album „Companion”, to tym razem postanowiłem odświeżyć sobie „Live: A Fortnight In France”. Zasiadłem, zacząłem słuchać i coś mnie tknęło. Brzmienie wcale nie przypominało małego klubu… Wydawało się, że wokół muzyków rozciąga się większa przestrzeń, a oklaski pochodzą ze sporej widowni. Materiał na tę płytę rejestrowano w trakcie tournée w trzech miastach Francji. Sprawdziłem te sale w Internecie i okazały się całkiem sporymi audytoriami. Czyli wszystko się zgadza! Nazw miast i sal nie podaję z premedytacją. Zainteresowanych odkrywaniem niuansów zachęcam do samodzielnego wgłębienia się w treść okładki i odbycie wirtualnej wędrówki do tych miejsc.

Przy okazji sprawdziłem tryby triodowy i ultraliniowy Stereo 100. Jak wspomniałem, ten pierwszy uznałem za bardziej naturalny, bardziej przejrzysty i akustycznie brzmiący. System grał prężnie, czysto i z dobrą mikrodynamiką. Faktem jest, że więcej lampowości z lampy można uzyskać w trybie UL. Jego cieplejszy, bardziej soczysty i lekko dociążony dźwięk z pewnością jest bliższy stereotypowi. Zyskują nagrania, od których oczekujemy namacalności i wykopu. Paradoksalnie taka konfiguracja odpowiadała mi bardziej także przy cichszych wieczornych odsłuchach.
Fortepianu pod palcami Nelsona Freire wolałem słuchać na triodzie. Jako materiał posłużyła płyta o wymownym tytule „Bach”. Gra 72-letniego mistrza zaskakuje finezją, śpiewnością i lekkością. Wysoka forma wykonawcy, połączona z nieco romantyczną manierą, pozwala słuchaczowi przez 81 minut trwania albumu znaleźć się zdecydowanie bliżej absolutu. Lampy Rogue Audio wyciskają z tych harmonii maksymalnie dużo muzykalności.

Przy okazji pokusiłem się o podmianę firmowego przedwzmacniacza na inny preamp, wykorzystujący J-FET-y. Porównanie z Rogue Audio RP-1 przyniosło spodziewane rezultaty. Potwierdziło, że wzmacniacz Stereo 100 to kawał solidnego pieca. Nie grymasił na włączenie w tor tranzystorów. Nie dał się zaskoczyć i kontynuował porządne lampowe granie. Dźwięk pozostał nasycony i delikatnie zmiękczony, ale tylko na tyle, by uwiarygodnić, że w torze nadal grają szklane bańki. Trzeba przyznać, że pod dość skromną obudową kryje się zacne serce.

Zmiana wzmacniacza Stereo 100 na tranzystorową końcówkę mocy spowodowała przede wszystkim… obniżenie poziomu szumów. Przedwzmacniacz RP-1 ma mniej lampowego charakteru niż firmowa końcówka mocy. Uzupełnia to zestawienie, brzmieniowo pozostając nieco w cieniu lampowego mocarza. Dla zwolenników wzmacniaczy hybrydowych może to być zaskakująca konkluzja. Sam przez wiele lat użytkowałem tak skonfigurowany wzmacniacz SoundArt Jazz, ale obecnie korzystam z odwróconej konfiguracji McIntosha – tranzystorowego przedwzmacniacza C48 i lampowego wzmacniacza mocy MC2102. Warto słuchać i oceniać własnym uchem. Dobrze też mieć możliwość łatwej zmiany zestawień. W przypadku Rogue Audio można wykorzystać podwójne wyjścia z przedwzmacniacza i podłączyć do nich opcjonalną końcówkę tranzystorową. Wyjścia pre-out RP-1 działają niezależnie.

Będąc dość neutralnym brzmieniowo, przedwzmacniacz Rogue Audio może więc stać się sercem rozbudowanego systemu hi-fi, pozwalającego dobierać charakter brzmienia do słuchanego repertuaru lub własnego nastoju. 

Zachęcam do eksperymentów w doborem lamp. Zmiana zastosowanych w przedwzmacniaczu współczesnych JJ ECC802S na NOS Tesli ECC82 z roku 1956 wniosła zdecydowaną poprawę mikrodynamiki i stereofonii. Wszystko nabrało głębszego oddechu, przejrzystości, separacji. Pojawiło się więcej muzyki i przestrzeni. Zapowiada się więc długa przygoda w badanie granic możliwości zestawu Rogue Audio.

Gramofonowy stopień korekcyjny przedwzmacniacza RP-1 po prostu jest. Należy go traktować jako pożyteczny dodatek. Zakres jego ustawień jest całkowicie wystarczający w tym segmencie cenowym. Brzmieniowo nie rzuca na kolana, ale też nie schodzi poniżej średniej. Analog będzie brzmiał na podobnym poziomie co źródła cyfrowe.

Konkluzja

Komplet Rogue Audio RP-1/Stereo 100 spełni wszelkie oczekiwania miłośników współczesnego grania lampowego. Brzmienie jest nasycone, dociążone i dynamiczne. Nie brakuje w nim lampowej detaliczności, dobrej stereofonii i klimatu. Spodoba się też osobom lubiącym eksperymenty z doborem lamp.