Gryphon Audio Designs Mephisto Stereo Amplifier

Wzmacniacz mocy Mephisto Stereo

SoundStage 01 September 2013 

Dwa testy wzmacniaczy produkowanych przez duńską firmę Gryphon Audio Designs, które przeprowadziłem, dzieliło kilka lat. Dawno temu, w 2004, oceniałem stereofoniczną końcówkę Antileon Stereo Signature. Mój system mieścił się wtedy w salonie a jego centralnym punktem były kolumny Wilson Audio Specialties X-2. Brzmienie wzmacniacza Antileon Signature - choć różne od tego, co słyszałem od tamtej pory i tego, czego słucham dziś – jest nadal wyraźnie zapisane w mej pamięci. Po siedmiu latach, w 2011, trafił do mnie ówczesny flagowy stereofoniczny wzmacniacz mocy firmy Gryphon, Colosseum. Wyglądem zupełnie nie przypominał modelu Antileona jego brzmienie było znacząco lepsze. Mimo to oba wzmacniacze łączy wspólny dla Gryphona język wzorniczy i charakterystyczne cechy brzmienia. Oba te wzmacniacze nadal są produkowane. W międzyczasie pojawiła się jednak nowa konstrukcja referencyjna, największy wzmacniacz kiedykolwiek produkowany przez firmę Gryphon: model Mephisto zaprezentowany na targach High End w Monachium w 2011.
Podejrzewam, że Mephisto to ostatni wzmacniacz Gryphon jaki testuję. Nie dlatego, że nie lubię ich produktów. Po prostu, Gryphon niezbyt często wprowadza na rynek nowe produkty. A ich linia wzmacniaczy mocy zdaje się być kompletna: oprócz wersji stereofonicznych, dostępne są również monobloki Antileon, Colosseum i Mephisto [para kosztuje zazwyczaj dwa razy więcej niż końcówka stereo]. Założyciel firmy, Flemming E. Rasmussen, powiedział mi kiedyś, że Antileon [w zmieniających się wersjach] pozostanie w ofercie firmy na zawsze. Daje to potencjalnym użytkownikom komponentów firmy poczucie bezpieczeństwa. Jeżeli dziś kupisz komponent Gryphon, masz większe niż przeciętna szanse, że za kilka lat sprzedasz go za dobre pieniądze i bez długiego szukania kupców. To ważne, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę wyjściową cenę urządzeń marki Gryphon. Jeżeli dziś kupisz wzmacniacz Mephisto, za dziesięć lat możesz mieć na sprzedaż nadal produkowany model. Taka stabilność oferty charakteryzuje jedynie kilku producentów. Zanim zacznę opisywać budowę i brzmienie końcówki Mephisto, kilka słów o tym, co pamiętam z odsłuchów urządzeń Antileon i Colosseum. Pozwoli to określić składowe firmowego brzmienia. Oba te wzmacniacze znajdują się na szczycie listy testowanych przeze mnie urządzeń. A miałem u siebie kilka naprawdę dobrych konstrukcji. Antileon Signature tworzył olbrzymią scenę dźwiękową z nieziemsko głębokim basem i być może najbardziej analogowym dźwiękiem z tranzystorów, jaki słyszałem. Nie ma najniższego szumu, ale równoważy go spójnością brzmienia, która zwróci uwagę nawet najbardziej zagorzałych miłośników lamp. Jednym słowem: brzmi naturalnie. Colosseum wynosi to, bardzo już dobre, brzmienie na jeszcze wyższy poziom nie tracąc przy tym żadnych jego zalet. Szum jest niższy, rozdzielczość lepsza, transjenty szybsze. Fundament basowy jest potężny a scena wyjątkowo szeroka. Colosseum również brzmi bardzo naturalnie. To naprawdę jedne z najlepszych wzmacniaczy, jakie słyszałem.
Ci, którzy śledzą nowe produkty Gryphon Audio Designs, natychmiast rozpoznają w Mephisto kolejny etap rozwoju sprawdzonych rozwiązań. Po pierwsze, jak wszystkie wzmacniacze Gryphon, oddaje on sporą moc w czystej klasie A: 175W na kanał dla 8, 350W na kanał dla 4 i 700W na kanał dla 2. Powinien więc pracować stabilnie z każdym obciążeniem. Według producenta, moc szczytowa Mephisto wynosi 6000W na kanał [oczywiście w klasie AB]. Nie znam kolumn, które mogłyby zweryfikować to stwierdzenie, ale dobrze jest wiedzieć, że w razie potrzeby uniesiesz dach swego domu.
Jak każdy wzmacniacz klasy A, Mephisto podczas pracy jest bardzo gorący. Użytkownik może jednak ręcznie ustawić prąd podkładu [w trzech stopniach: Low, Medium, High] i dopasować ilość watów oddawanych w klasie A do rzeczywistych wymagań. Jeżeli, na przykład, masz bardzo czułe kolumny, wybór najniższego prądu podkładu [Low] może sprawić, że cała sesja odsłuchowa i tak zmieści się w granicach klasy A. Jeżeli akurat słuchasz muzyki w tle, również nie musisz wybierać najwyższego ustawienia. [W ustawieniu Low, Mephisto pozostaje dość chłodny]. Jeżeli w systemie masz przedwzmacniacz Gryphon, możesz wykorzystać połączenie trybie Green Bias, w którym przedwzmacniacz na bieżąco reguluje prąd podkładu końcówki odpowiednio do potrzeb wynikających z ustawionej głośności.

Mephisto

Układ Mephisto nie korzysta z pętli ujemnego sprzężenia zwrotnego i zbudowany jest w pełnej topologii dual-mono: do jego zasilania potrzebne są nawet dwa przewody sieciowe. Stopień wyjściowy tworzy po 20 tranzystorów bipolarnych na kanał. Zasilacz jest równie imponujący. Tworzą go dwa olbrzymie, izolowane i ekranowane, transformatory toroidalne Holmgren oraz 500000F pojemności filtrującej. Ważący 108kg i mierzący 52x71x34cm [sz/gł/wys] Mephisto zdominuje wizualnie każde pomieszczenie odsłuchowe. Pod względem wyglądu to typowy Gryphon, połączenie czarnego akrylu i anodyzowanego na czarno szczotkowanego aluminium. Nie tak awangardowy w formie jak Colosseum, Mephisto trafi w gusta miłośnikom końcówek mocy w klasycznej formie. Kosztuje sporo, ale kiedy wypakowujesz go z dedykowanej skrzyni, wiesz, że Mephisto to coś wyjątkowego. Jakość montażu i wykończenie powierzchni są perfekcyjne. Obsługa nie może być prostsza. Podświetlane od tyłu dotykowe sensory na przedniej ściance pozwalają wyprowadzić Mephisto ze stanu czuwania, ustawić prąd podkładu. Wyświetlana jest również informacja o ewentualnych błędach [choć trudno się ich kiedykolwiek spodziewać]. Pozostałe elementy projektu są znane posiadaczom innych wzmacniaczy Gryphon: wewnętrze okablowanie to przewody produkowane przez firmę, odpowiedni układ eliminuje składową prądu stałego, przed awariami wzmacniacza i kolumn chronią inne układy, które nie mają wpływu na jakość brzmienia. Na tylnej ściance znajdują się wejścia XLR [wyłącznie]. Oprócz nich znajdziemy tam również dwa wyłączniki główne [dual-mono] i pokryte złotem terminale głośnikowe zaprojektowane i wykonane przez firmę Gryphon. Dokładnie takie, jakie sugeruje cena wzmacniacza.

System i konfguracja

Nie było łatwo wnieść Mephisto do mojego pomieszczenia odsłuchowego. Musiałem skorzystać z pomocy kolegi i wspólnie z kurierem wnieśliśmy go po schodach w pół godziny. Bestia. Kiedy odłączyłem moje – malutkie - referencyjne monobloki Ayre MX-R, Mephisto zajął miejsce między kolumnami Magico Q7. Byłem ciekaw jego wpływu na brzmienie, przecież Ayre słyną z doskonałego brzmienia.

Słuchałem Mephisto w dwóch konfiguracjach. W pierwszej połączyłem go z przedwzmacniaczem Ayre KX-R i moim referencyjnym przetwornikiem Calyx Audio Femto. Wypróbowałem też zestaw, który testowałem w tym samym czasie: Bel Canto Design e.One DAC 3.5VB Mk II/REF Link/VBS1/VB REF. W tym drugim zestawieniu za regulację głośności odpowiadał DAC Bel Canto. Gryphon nie sprawia żadnych problemów w systemie. Wszystko działało gładko i bez przeszkód.

Brzmienie

Już po trzech sekundach było jasne, że Gryphon Mephisto to najlepszy wzmacniacz jaki słyszałem w połączeniu z kolumnami Magico Q7. Nie zależało mi, żeby akurat tak to usłyszeć. W końcu jestem właścicielem monobloków Ayre MX-R [również nietanich], które były mocnym punktem systemu. Aż do teraz. Po prostu trudno je nawet zestawiać z Mephisto. Kiedy pierwsze dźwięki oderwały się od membran głośnikowych Magico, poczułem, że mój pokój odsłuchowy się powiększa. Mephisto zafundował mu kompletny remont: przesunął ściany i podniósł sufit. W niespotykany wcześniej sposób poczułem akustykę miejsc, w których rejestrowano nagrania. Dźwięk systemu, który nazwałem w 2012 ‘najlepszym systemem audio na świecie’ okazał się nagle blady i pozbawiony emocji. Wreszcie znalazłem odpowiedni wzmacniacz dla Magico Q7, pomyślałem. Gryphon Mephisto pozwolił tym olbrzymom naprawdę rozwinąć skrzydła.

Ścieżka dźwiękowa filmu 300 [16-bitów/44,1kHz AIFF, Warner Bros] Tylera Batesa [według niektórych plagiat ścieżki filmu Tytus Eliotta Goldethala z 1999] zabrzmiała z mocniejszą podstawą i solidnością w porównaniu do tego, co słyszałem wcześniej. Podczas Powrotu Króla podłoga dosłownie zadrżała, co tylko dodało scenie emocji. Bas był głębszy i lepiej kontrolowany. A całość zabrzmiała bardziej realnie. Czułem, że mogę wręcz zanurzyć zęby w otaczających mnie dźwiękach. Muzykę czułem w swoich trzewiach. Słuchanie ścieżki 300 okazało się doświadczeniem fizykalnym, cielesnym.
Szybkość i precyzja basu są zaskakujące. Jakby Mephisto był połączony bezpośrednio z membranami wooferów. Bez żadnych przewodów i komponentów zwrotnicy. Poczułem też, że niskie tony są bezpośrednio połączone ze mną. Mogłem dokładniej obejrzeć każdą nutę. Zwarty i mocny bas jest najbliższy – tak myślę - zarejestrowanej muzyce.
Uspokojony, że Mephisto działa tak, jak się spodziewałem – pełna kontrola, potężna moc, głęboki bas – postanowiłem posłuchać mniejszych składów i delikatniejszych nagrań. Wybrałem North Couuntry II, kompozycję Oli Gjelo z samplera 2L-TWBAS [24-bity/176,4kHz FLAC, 2L/SoundStageRecordings.com]. Słuchałem tego nagrania wiele razy strojąc swój ‘najlepszy system audio na świecie 2012’. Nigdy jednak nie zabrzmiał tak, jak dzięki Mephisto. Fortepian Gjelo nigdy nie zabrzmiał tak perfekcyjnie. Mikrodynamiczne wybrzmienia fortepianu dało się śledzić z wielką łatwością. Nagranie zrealizowane przez 2L nie ma w sobie nawet połowy basu, który słyszymy w ścieżce filmu 300. Dzięki temu mogłem jednak usłyszeć, że Mephisto potrafi oddać sprawiedliwość muzyce i powstrzymać pięść, jeśli potrzebna jest subtelna delikatność. Rozdzielczość Mephisto to klasa dla siebie. Każdą nutę słychać wyraźnie i dokładnie. Szum tła Mephisto w zasadzie nie istnieje. Pod tym względem jest lepiej niż we wszystkich wcześniejszych konstrukcjach firmy Gryphon. Dzięki temu Mephisto może dokładnie równoważyć konieczność różnicowania najdrobniejszych detali z potrzebą potężnego uderzenia.
The Lighthouse Tale zespołu Nickel Creek [16-bitów/44,1kHz AIFF, Sugar Hill] to utwór, którego słucha się doskonale. Smaku tej bluegrassowej piosence dodają instrumenty smyczkowe. Muszą jednak być odwzorowane w zrównoważony sposób, dokładnie pod względem barwy, rytmu i timingu. Mephisto dał im pełnię życia. Nie sądziłem, że coś takiego kiedykolwiek usłyszę. Podczas odsłuchów pomyślałem, że to wersja HD: nie słyszałem żadnego ziarna, żadnej ostrości. Jakbym słuchał zupełnie nowego nagrania.

Słuchałem również wielu utworów czysto akustycznych. Gitary: od Rodrigo i Gabrieli po różne nagrania live z mojej szerokiej kolekcji. Struny zawsze brzmiały doskonale, lepiej niż słyszałem lub wręcz rewelacyjnie. Mephisto perfekcyjnie odtwarzał każdy materiał, który odtwarzałem. To jasne: urządzenie to nie brzmi lepiej w żadnym konkretnym gatunku muzyki. Zawsze brzmi doskonale. Pod względem czystej mocy Mephisto osiąga niezrównaną potęgę. Może z wyjątkiem końcówki Musical Fidelity Titan, którą testowałem kilka lat temu. Jeżeli jednak chodzi o delikatniejszą muzykę i małe składy, Gryphon osiąga finezję, z którą Titan nie może się równać. Obrazowanie jest zawsze precyzyjne a muzyki i śpiewacy zawsze mają rzeczywiste rozmiary. Scena, na której są rysowani pochodzi chyba z innego świata. To coś wyjątkowego, usłyszeć wokalistę stojącego dokładnie w środku sceny, która rozszerza się wokół nich we wszystkich kierunkach. Było to zapisane w nagraniach, ale dopiero zestaw Magico-Gryphon potrafi to pokazać.

Wnioski

Wiem, co myślicie. Kolejna recenzja z gatunku ‘najlepszy z wszystkich’. Nie napiszę tego. Nie muszę. Łatwo samemu wyciągnąć wnioski z opisu brzmienia. Zamiast tworzyć zdania, które potem będą wyciągane z kontekstu i krytykowane na forach internetowych, napiszę tak:
Spędziłem wiele lat na ocenie brzmienia najlepszych wzmacniaczy tranzystorowych. Wiele lat temu były to konstrukcje Krell oraz Mark Levinson. Potem do głosu doszły Halcro i Boulder. Ostatnio na topie jest Vitus i darTZeel. Słyszałem je wszystkie. W swoim systemie, na targach audio, w salach odsłuchowych producentów.
Nigdy nie słyszałem nic podobnego do Gryphona Mephisto. Łączy on w sobie cechy na pozór sprzeczne. Ma najlepszy bas, jaki mogę sobie wyobrazić, ale rysuje obrazy z niezrównaną precyzją. Rozciąga scenę we wszystkich kierunkach, ale zachowuje czysty obraz wykonawcy stojącego w jej środku. Pokazuje najdrobniejsze detale nagrań wysokiej rozdzielczości, ale muzyka jest jednocześnie prezentowana w spójny i przyjemny sposób. To najlepszy wzmacniacz dla kolumn Magico Q7, jaki może istnieć. Flemming E. Rasmussen znowu to zrobił. Postęp jest jednak większy niż zwykle. Mephisto to najlepsze urządzenie audio jakie stworzył. Jeżeli to ostatni wzmacniacz Gryphon, który testuję, mogę uznać swoją recenzencką karierę za spełnioną. Brzmienie Mephisto zostanie w mej pamięci na długie, długie lata.

Jeff Fritz

jeff@soundstagenetwork.com