MSB Technology - Analog DAC / Analog Power Base Stereophile 04/2014

MSB Technology - analog DAC z podstawą zasilającą Analog Power Base

Stereophile 04/2014 - Jon Iverson. 

W złotych latach sprzętu high-end audio – dla celów tej historii wyjaśnię, że chodzi o połowę i koniec lat osiemdziesiątych – w moim sklepie ze sprzętem muzycznym pracował niejaki Tom Hewitt, technik serwisant. Gdyby wciąż był z nami (a chciałbym, żeby był), Tom z pewnością doceniłby radykalny projekt obudowy Analog DAC’a MSB. Tom uwielbiał nie tylko naprawiać różne rzeczy, ale sprawdzał również co się stanie, kiedy przedmioty zostaną potraktowane brutalnie. Ujmując rzecz prościej – testował limity wytrzymałości konstrukcyjnej różnych komponentówZnudziwszy się zrzucaniem tunerów z dachu naszej firmy, czy rozbijaniem telewizorów (ciągniętych za ciężarówką pickup) o ścianę budynku, Tom wpadł na trop prasy maszynowej, która była na wyposażeniu warsztatu jednego z naszych klientów. To dopiero było odkrycie. Gdzieś jeszcze pewnie są kasety video z zapisem dokonań Toma, ale powiedzmy sobie krótko: nawet najlepsza obudowa nie stanowiła wyzwania dla gigantycznej prasy. Na taśmach najpierw widzieliśmy, jak komponent zostaje rozbity. Następnie Tom z radością zabierał się za gałkę sterującą prasą i tworzył z tego co pozostało, metalowy naleśnik.

Co w prostej linii prowadzi nas do Analog DAC’a MSB.

Projekt i kształt tego urządzenia może sugerować, że zwyczajny produkt MSB został zgnieciony pod prasą hydrauliczną, a następnie wyszlifowany i wygładzony do połysku. Wygląda jak audiofilski naleśnik. W zasadzie przypomina mi swoimi rozmiarami i grubością większe od talerza na którym są serwowane, naleśniki z jagodami które można dostać w Hoover’s Beef Palace, niedaleko od miejsca gdzie mieszkam, w Templeton w Kalifornii (uwierzcie mi, to prawda!). Myślę, że Tom chętnie podjąłby wyzwanie zniszczenia Analog DAC’a i docenił doskonałość jego konstrukcji.Recenzję Przetwornika Diamond DAC IV zamieściłem w wydaniu Stereophile z października 2012, gdzie był testowany razem z podstawą zasilającą Diamond Power Base i innymi dodatkami (w cenie 43325 USD) i nadal pozostaje to najlepszy komponent cyfrowy, jaki słyszałem w swoim systemie. Kiedy wyśledziłem nowego Analog DAC'a na targach Consumer Electronics Show w Las Vegas i uzyskałem informację, że jest to nowy produkt dostępny w niższej cenie, zainteresowałem się nim zanim usłyszałem jakiekolwiek szczegóły techniczne. A kiedy je poznałem okazało się, że są całkiem interesujące.

Niebanalny pomysł na obudowę

Zacznijmy od obudowy. Wyglądający nieco tajemniczo Analog DAC (koszt 6995 USD) posiada obudowę wycinaną komputerowo z solidnego płata lotniczego aluminium i jest dostępny w kolorze matowego srebra lub czerni, a kolory na zamówienie można otrzymać w cenie 699 USD. Sporo metalu pozostaje wewnątrz obudowy urządzenia, gdyż usuwane są tylko części w miejsce których zamontowana zostanie elektronika co sprawia, że cała obudowa wygląda jak solidna płyta o grubości ponad 2 cm. Obudowa mierzy 44,5 cm szerokości i prawie 32 cm głębokości, posiada owalnie wyprofilowane boki, a na każdym z czterech rogów umieszczono półokrągłe wybrzuszenia mieszczące niewielkie kolce podstawkowe. Pod spodem urządzenia znajdziemy okienko dostępowe prowadzące do głównej elektroniki, a z tyłu pozostawiono trzy wolne miejsca na montaż gniazd wejściowych. Całość wygląda jakby mogła latać, gdyby rzucić ją jak Frisbee.Z tyłu obudowy, patrząc od lewej, znajdziemy zbalansowane i niezbalansowane wyjścia analogowe oraz jedno wejście analogowe zgrupowane pod kątem biegunowości kanałów. MSB zaleca wykorzystywanie, o ile to możliwe, wyjść niezbalansowanych, ponieważ – jak twierdzą – DAC jest „zasadniczo konstrukcją single-ended”. O ile nie zostanie zainstalowana opcjonalna kontrola głośności, analogowe wejścia single-ended są przekierowane bezpośrednio na wyjścia. Przy zainstalowaniu opcji kontroli głośności, wejście analogowe może być sterowane za jej pomocą bądź nie – zależnie od ustawień w menu urządzenia; MSB sugeruje, że jest to idealne rozwiązanie dla wejścia gramofonowego, jeśli wykorzystuje się Analog DAC w roli przedwzmacniacza. Wejście to powinno być zaślepione, jeśli nie jest wykorzystywane i tak też zrobiłem podczas mojego testu.

Po prawej stronie od opisywanych portów wyjściowych i wejścia analogowego umieszczone zostały trzy wolne sloty służące do zamontowania dowolnych opcji wejść cyfrowych. Pięć dostępnych opcji, to odpowiednio: wejścia optyczne i koaksjalne S/PDIF (w jednym module wejściowym), zbalansowane wejście AES/EBU z wtykami XLR, wejście MSB network (wygląda jak wtyk Ethernet, więc otrzymało jasnozielony kolor), wejście Pro I2S oraz wejście USB kompatybilne z sygnałem 32-bit/384kHz PCM/DSD. Na temat cen dostępnych opcji napiszę trochę później – może być to nieco zawiłe. Sprzęt który otrzymałem do recenzji wyposażono w wejścia Optyczne/Koaksjalne, MSB network oraz USB. Jeszcze dalej, na prawo od portów wejściowych, znajdziemy przełącznik źródła zasilania DC. Mamy do wyboru dwie opcje zasilania: jedna z nich to podstawowy zasilacz liniowy z dwoma transformatorami – wliczony w cenę urządzenia – a druga, bardziej zaawansowana konstrukcyjnie, to podstawa zasilająca Analog Power Base umieszczona w obudowie, która wygląda tak samo jak Analog DAC i ładnie wygląda, kiedy ustawimy urządzenia jedno na drugim (tak, właśnie jak naleśniki). W tej obudowie umieszczono pięć transformatorów – aby zupełnie odizolować od siebie sekcje cyfrowe, zegary i moduły analogowe przetwornika – oraz przełącznik 12V dla opcji zdalnego sterowania. Z tyłu podstawy zasilającej zamontowano gniazdo zasilania IEC AC, przełącznik DC out, gniazda zdalnego wyzwalania i malusieńki przełącznik zasilania, który świeci się na czerwono, jeśli zasilanie jest wyłączone, a na zielono, kiedy jest włączone. Jestem zaznajomiony z produktami MSB, więc szybko odszukałem ten nieoznakowany przełącznik i domyśliłem się, jak go włączyć bez dodatkowej pomocy. Miałem jedynie do dyspozycji podczas odsłuchów podstawę zasilającą Analog Power Base, więc nic nie mogę powiedzieć na temat różnicy, jaką czyni ona w stosunku do podstawowego zasilacza (o ile taka różnica występuje). Podstawa Analog Power Base podnosi cenę zestawu o 2995 USD; mamy więc razem 9990 USD.

Wróćmy do Analog DAC’a. Front komponentu jest wykonany z gładkiego kawałka metalu, ale na górze obudowy, po prawej stronie, znajdziemy gałkę kontroli głośności oraz wybór wejścia, które nie wystają ponad powierzchnię urządzenia. Kontrola głośności ma kształt krążka, a wewnątrz niej umieszczono okrągły przycisk wyboru źródła, który utrzymywany jest na miejscu przez siłę grawitacji. Skąd o niej wiem? Otóż gdy odwróciłem DAC aby sprawdzić jego spód, ciężka gałka wzmocnienia i mały przycisk w niej umieszczony wypadły na podłogę. Ups… Na całe szczęście, obyło się bez wgnieceń. Po lewej stronie gałki kontroli głośności, w obudowie wycięto niewielki rząd otworów i ukryto pod nimi biały wyświetlacz LED. Duże litery i cyfry świecą całkiem jasno i po włączeniu urządzenia informują o aktualnej wersji oprogramowania, rodzaju wybranego wejścia, częstotliwości próbkowania i – podczas obrotów gałki – ustawieniach poziomu głośności. Wzajemne interakcje pomiędzy poziomem wzmocnienia, wyborem źródła i wyświetlaczem zachodzą z dużym wyczuciem, a podczas regulacji głośności słychać bardzo miłe klikanie mikroprzełączników. Na górze obudowy, w tylnej jej części, znajdziemy również logo MSB i oznaczenia w jasnym kolorze, opisujące porty wyjściowe urządzenia.

Rozwiązanie wykorzystujące umiejscowienie kontroli wzmocnienia w górnej części obudowy sprawdziło się doskonale, kiedy ustawiłem na DAC’u mój serwer Meridian Sooloos Control 15, razem z dedykowaną podstawką. Jednak takie rozwiązanie mogłoby się okazać nieco problematyczne przy urządzeniu o tradycyjnych rozmiarach ustawionym na górze, co stało się w przypadku dołączenia do zestawu odtwarzacza MSB Universal Media Transport plus. Kiedy odtwarzacz wylądował pod spodem, stopki podtrzymujące spasowały się doskonale w obu urządzeniach, a pokrętło kontroli głośności znów stało się widoczne. Jedyny zarzut dotyczący ergonomii który zauważyłem w przypadku Analog DAC’a, dotyczył kwestii wyboru źródła przy niskim poziomie oświetlenia: za każdym razem niechcący poruszałem również gałkę głośności. Wymagało nieco zręcznościowego treningu, aby takiej sytuacji uniknąć.

Król filtrów

Analog DAC wyposażono w technologię zegara Femto opracowaną przez MSB oraz 80-bitowe przetwarzanie cyfrowe, a także drabinkowe przetworniki cyfrowo-analogowe, pracujące w częstotliwości 384kHz. Kiedy poprosiłem Vince’a Galbo z MSB o jakieś bliższe informacje na temat filtrów cyfrowych jakie zastosowano w Analog DAC’u, stwierdził że mimo tego, iż DAC IV posiada kilka filtrów do wyboru i „chociaż wszyscy chcą się nimi (dostępnymi filtrami) pobawić, to wszyscy dochodzą do wniosku, że jeden z dostępnych filtrów standardowych jest najlepszy. Wobec tego, standardowy filtr Analog DAC’a jest taki sam, jak standardowy filtr w modelu DAC IV”. Oznacza to, że wykorzystują zaprojektowany przez siebie liniowy filtr apodyzacyjny, zaprojektowany aby zminimalizować zjawisko przeddzwonienia. Galbo wyjaśnił, że w ich definicji terminu, „apodyzacyjny oznacza, że filtr posiada zakres graniczny, który rozpoczyna się przed osiągnięciem limitu Nyquista dla źródłowej częstotliwości próbkowania (np. 22,05kHz dla standardowych płyt Redbook CD); dzięki temu unika się zniekształceń intermodulacyjnych powodowanych przez limit Nyquista.”

Ile razem?

Porozmawiajmy o cenie. Analog DAC stanowi „tańszą wersję” przetwornika cyfrowo-analogowego MSB, ale oczywiście w stosunku do generalnie kosztownych produktów tej firmy. Podstawowa cena Analog DAC wynosi 6995 USD, w co wliczone są: jeden moduł wejściowy, podstawowy pilot zdalnego sterowania i podstawowa wersja zasilacza. To wystarczy z pewnością, aby urządzenie zadziałało. DAC można wyposażyć w opcję kontroli głośności, w cenie 995 USD, dzięki czemu przekształcimy nasze urządzenie w przedwzmacniacz (jeśli wybierzecie takie rozwiązanie nie zapomnijcie, że DAC ma tylko jedno wejście analogowe!). Można dodać również lepszy pilot zdalnego sterowania (85 USD), wejście RS-232 (995 USD), a także sterowanie WiFi (995 USD). dodatkowe wejścia cyfrowe kosztują 995 USD za każde (można dodać jeszcze dwa). Ostatecznie, można również zamówić lepszą opcję zasilania – Analog Power Base, za 2995 USD. Testowane urządzenie posiadało trzy wejścia, kontrolę głośności i zasilanie Power Base, co podniosło cenę całości do 11980 USD. Ważna informacja: inaczej niż w przypadku dodatkowych wejść i źródła zasilania, które można dodać w każdej chwili, opcji kontroli głośności nie można zmienić w przyszłości – musi zostać zamówiona w momencie zakupu urządzenia.

Pierwsze podejście

Ustawiłem małą wieżę składającą się z Analog DAC’a i Analog Power Base na mojej szafce i zostawiłem urządzenia włączone przez całą noc, w celu wstępnego wygrzania. Na drugi dzień nie były jednak wcale gorące – temperatura w najcieplejszym miejscu niedaleko wyświetlacza DAC’a, wynosiła przyjemne 35°C (MSB Diamond DAC IV nagrzewał się tak bardzo, że nie mogłem go wstawić do szafki na sprzęt) – więc ustawiłem serwer Sooloos Control 15 na górnej części obudowy i podłączyłem go do sprzętu MSB poprzez wejście S/PDIF. Cały zestaw urządzeń wyglądał razem świetnie, a niewielka podstawa Control 15 nie zasłaniała gałki kontroli głośności i przycisku wyboru źródła dźwięku, w Analog DAC’u.

Przerzuciłem kilka albumów – standardowych kopii z płyt CD – i rozpocząłem pierwsze odsłuchy. Następnie przeszedłem na muzykę w wysokiej rozdzielczości. I cisza. Zrestartowałem MSB. Załączył zasilanie, wybrał odpowiednią częstotliwość próbkowania (96kHz) i zaczął grać. Wszystko OK. Przełączyłem się na niższą częstotliwość – wszystko było OK. Przełączyłem z powrotem na wyższą i sprzęt znów się zawiesił.

Napisałem maila do Vince’a Galbo, który odpowiedział, że jeden z dealerów zgłosił taki sam problem z serwerem Sooloos, a podobne kłopoty mieli też użytkownicy serwerów Logitech Transporter. Według Galbo „niektóre źródła nie przełączają się idealnie czysto i zmiana częstotliwości próbkowania może zawierać ślady zniekształceń, a porty wejściowe w sprzęcie MSB mają dość rygorystyczne normy akceptacji sygnału”. Odstawiłem wobec tego Analog DAC’a na bok i zabrałem się za testowanie innych przetworników DAC.

Kilka miesięcy później udostępniono aktualizację oprogramowania Analog DAC i załadowałem ją ze strony internetowej MSB. Przeprowadzenie uaktualnienia przy wykorzystaniu serwera Sooloos było niezwykle proste: skopiowałem plik w formacie WAV, dodałem go do serwera i odtworzyłem poprzez DAC’a MSB. DAC zresetował się, wyświetlił nowy numer oprogramowania i odegrał krótki fragment muzyki, żeby pokazać że wszystko jest w porządku.

Można również zaktualizować Analog DAC’a poprzez transport MSB, komputer lub wypalając plik na CD. Jedyny wymóg jaki stawia firma jest taki, że odtworzenie aktualizacji musi się odbyć w trybie bit-perfect, bez upsamplingu, ustawiania głośności i bez dodatkowej filtracji. Aktualizacja generalnie rozwiązała problem, ale wciąż pozostała jedna mała usterka – za każdym razem, kiedy Analog DAC przełączał się na wyższą częstotliwość próbkowania, poziom dźwięku spadał o 1dB. Wkrótce przesłano drugą aktualizację i ona załatwiła sprawę.

W swoim mailu Galbo odniósł się do aktualizacji w następujący sposób: „Ponieważ moduły DAC’a MSB nie mają sprecyzowanego formatu, mogą zaakceptować każdy format, zarówno obecnie, jak i w przyszłości i tego rodzaju aktualizacje sprawią, że DAC stanie się zupełnie nowym urządzeniem – tak, jak tego sobie zażyczymy. Jako przykład mogę podać zeszłoroczne udostępnienie odczytu plików DSD 64x i 128x we wszystkich urządzeniach DAC naszej firmy pomimo, że nie zostały zaprojektowane pod kątem odczytu tego rodzaju plików”. Nieźle…

Poważne odsłuchy

Zacznijmy od początku: Chciałem ustalić odpowiedni poziom głośności dla wszystkich moich odsłuchów porównawczych. John Atkinson przesłał mi niedawno nowy, świetnie oceniany, przetwornik cyfrowo-analogowy firmy Benchmark, model DAC2 HGC, który wyposażono w pokrętło sterowania głośnością i dodano opcję współpracy z przedwzmacniaczem, przy ustalonym poziomie wyjściowym. Aby upewnić się, że słucham wszystkich przetworników DAC na tym samym poziomie, niezależnie od tego, czy są podłączone do przedwzmacniacza, czy też bezpośrednio do wzmacniaczy mocy, odtworzyłem ścieżkę z różowym szumem z płyty Stereophile Test CD 2 (Stereophile STPH004-2) i stwierdziłem, że Analog DAC wymagał ustawienia poziomu na „-3”, aby dopasować się do DAC 2 HGC z jego ustalonym poziomem wyjścia oraz ustawienia na „-2”, aby dopasować się do mojego starszego Benchmark DAC1 USB którego miałem również pod ręką, a który jest odrobinę głośniejszy, niż nowszy model.

Kiedy to już miałem załatwione, spędziłem ponad miesiąc używając MSB jako mojego podstawowego DAC’a, doprowadzając do niego sygnał z serwera Meridian Sooloos, z komputera lub odtwarzacza wieloformatowego Universal Media Transport plus MSB. Wczytałem uaktualnienia o których pisałem wcześniej i zabrałem się do poważnych odsłuchów.

Rozpocząłem od Bee Gees. Nie, nie od tych albumów – schwyciłem te, które powstały przed erą disco, kiedy jeszcze ta grupa była poważnym klonem Beatlesów (co kwalifikuje kilka z ich piosenek do mojej ciągle rozrastającej się „nie-Beatlesowskiej” listy utworów, które brzmią Beatlesowsko). Pierwsze sześć albumów z grubsza wziąwszy, począwszy od 1966 aż do 1971 roku, było dobrze nagranych, zawierało świetne utwory, a większość z nich wydano jeszcze raz dodając nowe ściezki.

Od pierwszego utworu - dobrze znanego „Massachusetts” pochodzącego z płyty CD Horizontal – począwszy, Analog DAC umieścił wszystkie dźwięki w przestrzeni w sposób perfekcyjny, prezentując muzykę z obfitym zakresem niskich tonów i pozbawionym agresji środkiem pasma. Jedną z rzeczy, które uwielbiam w uczciwych transferach starych albumów na nowe nośniki jest to, że zachowują one dźwięk uzyskany podczas nagrania, praktycznie w nienaruszonej postaci – w tamtych czasach nie potrafiono jeszcze edytować, filtrować i poddawać nagrań procesom korekcyjnym, aby uzyskać perfekcyjne brzmienie. Rezultat jest taki, że przy przetwornikach cyfrowo-analogowych klasy DAC’a MSB wydaje się, jakby ktoś włączył przycisk Play na dużym, wielościeżkowym magnetofonie szpulowym zaraz po nagraniu muzyków na żywo w studio.

Inne przetworniki DAC, które są w stanie przekazać to poczucie „obecności” muzyki, to większy brat Analog DAC’a – MSB Diamond DAC, a także QB-9 Ayre Acoustics (niestety, ten ostatni wyposażony jedynie w wejście USB). Kiedy do ścieżki dźwiękowej dołączyłem odtwarzacz MSB Universal Media Transport plus, „obecność” stała się jeszcze odrobinę bardziej wyczuwalna. Mógłbym spokojnie zadowolić się dźwiękiem z serwera Sooloos, ale transport MSB podłączony poprzez wejście Pro I2S pokazał Analog DAC’a w najlepszym możliwym świetle.

MSB kontra Benchmark

Przeszedłem do innych, wczesnych nagrań Bee Gees i podłączyłem nowy Benchmark DAC2 HGC w celu bezpośrednich porównań z MSB. Utwory pochodzące z pierwszej płyty Bee Gees (wydanej przez Reprise), z 1967 roku (właściwie to trzecia płyta, jeśli liczyć wydania australijskie), w postaci „Holiday” i „To Love Somebody”, są na wpół zapomnianymi klejnotami tamtej ery, którym pełnię brzmienia nadają aranżacje towarzyszącej orkiestry – kiedy zamieniłem MSB na Benchmark’a, cała prezentacja straciła nieco na skupieniu. Ogólny balans tonalny był prawidłowy, ale melancholijne głosy Barry’ego i Robina Gibbów nie brzmiały tak wiarygodnie, jak w przypadku MSB.

W znacznie nowszej realizacji – na ostatnim albumie grupy Midlake, p.t. Antiphon (ATO) –zawarto ciężkie brzmienie gitar, połączone ze znakomitymi harmoniami wokalnymi, jednak nagranie jest nieco zagmatwane dźwiękowo. Pomimo, że nie byłem w stanie całkowicie rozwikłać masy dźwięku, MSB znów w lepszy sposób niż oba Benchmarki odseparowało od siebie wszystkie części składowe i zakotwiczyło je w przestrzeni. W szczególności starszy z Benchmarków – DAC 1 USB – miał problemy z tytułowym nagraniem na płycie, dodając lekki połysk do głosów wokalistów.

No i wreszcie, moja „guilty pleasure” (jakby samo Bee Gees nie wystarczyło): płyta Lorde, Pure Heroine (CD, Virgin 3751900). Na początku niezbyt podobał mi się ten album, ale po tym jak Corrina odtworzyła kawałek „Royals” z pół tuzina razy (a ja obejrzałem wersję Puddles’a na YouTube), chciałem posłuchać jeszcze raz i kolejny raz… Zmęczyły Was taśmy demo z damskimi głosami w jazzowym stylu Diany Krall? Oto głęboki kobiecy głos połączony z subtelnym elektronicznym akompaniamentem, który przetestuje wasz system audio na wszystkie strony.

Corrina usiadła w idealnym miejscu odsłuchowym, a ja puściłem dwukrotnie „Royals” poprzez oba przetworniki DAC (Analog DAC’a i DAC2 HGC). Corrina nie wiedziała który DAC grał, ale stwierdziła, że drugi w kolejności brzmiał nieco „potężniej”, a pierwszy grał dźwiękiem „bardziej skupionym”. „Bardziej podoba mi się pierwszy” – stwierdziła ostatecznie. Pierwszy DAC to był Analog DAC MSB i miała rację. Benchmark nadawał większy sens przestrzeni obecnej w nagraniu, jednak głos Elli Marii Lani Yelich-O'Connor płynął w bardziej zwarty sposób z głośników poprzez DAC MSB. Benchmark miał pod tym względem bardziej ulotny charakter.

Wnioski i Au Revoir

Zacząłem spisywać więcej muzycznych przykładów, ale zdałem sobie sprawę, że tylko się powtarzam. Każde porównanie z przetwornikami wymienionymi wcześniej, a także z garścią innych, które przewinęły się przez mój system przez kilka ostatnich miesięcy, kończyło się podobnym rezultatem: dźwięk MSB był bardziej skupiony, a dodatkowo Analog DAC prezentował się lepiej niż każde z urządzeń, jakie było z nim porównywane. Po prostu mógł zaoferować więcej.

Ze smutkiem musiałem odesłać kolejne urządzenie MSB na testy do laboratorium w Brooklynie. Analog DAC wyniósł mój system na poziom, gdzie praktycznie wszystkie cyfrowe źródła dźwięku cechowała organiczna, naturalna prezentacja, bez poświęcania dokładności i detaliczności obecnej w najlepszych nagraniach – co stanowiło nie lada wyczyn. Przy pełnym wyposażeniu cena DAC’a sięga prawie 12000 USD, co nie jest w żadnej mierze tanią ofertą, może poza wyjątkiem innych przetworników DAC produkowanych przez MSB. Poważnie rozważam możliwość zakupu podstawowego modelu, bez kontroli głośności, z jednym wejściem i biurkowym zasilaczem (można go wymienić później), za 6995 USD. Wy też powinniście to rozważyć.