Spiral Groove SG1.1 Stereophile 11/2012 - Michael Fremer

Spirala się kręci

Gramofon skonstruowany przez Allena Perkinsa, Spiral Groove SG1.1 (25000 dolarów), jest nadzwyczaj zwartym, kompaktowym projektem z napędem paskowym, który waży jedynie 32 kg. Z silnikiem izolowanym wewnątrz korpusu o wymiarach 470mm x 380mm, gramofon ma niewielką powierzchnię podstawy i wysokość około 130mm, włączając podstawki, co pozwala na swobodę ustawienia jaką nieczęsto zapewniają gramofony w tym przedziale cenowym. Projekt, który przypomina trójwymiarową układankę, jest znacznie bardziej złożony i zaawansowany, niż na to wygląda i o ile SG1.1 zewnętrznie przypomina kilka innych gramofonów dostępnych obecnie na rynku, to i tak zaczerpnęły one pomysły stylizacyjne z wcześniejszych gramofonów Perkinsa z lat 90-tych (projekt RPM), które nie były wielkim sukcesem rynkowym.


Cechy charakterystyczne projektu

Gramofon SG1.1 jest konstrukcją o rozdzielonej plincie, której połowy są odseparowane przez cztery strategicznie umieszczone podkładki z materiału tłumiącego o nazwie sorbotan, połączone pod wysokim ciśnieniem. Każda połowa składa się z dwóch płyt aluminium. Cieńsza, górna platforma, zawiera system mocowania ramienia (więcej o tym za chwilę), który jest oddzielony od grubszej, spodniej platformy. W platformie spodniej z kolei, zamieszczono łożysko trzpienia i żadna z jego części nie styka się z platformą górną. Ten dobrze wytłumiony system dzięki temu, stanowi stabilną konstrukcję układu ramię/talerz, w której żaden z komponentów jednego układu nie styka się z układem sąsiednim.

pict3

Masywna, górna część niższej platformy, odseparowana za pomocą sorbotanu od części górnej mieści silnik, który sam w sobie również jest odizolowany od reszty za pomocą własnej platformy. Podstawki są przymocowane do części dolnej, która nie styka się z platformą silnika. 10-cio kilogramowy talerz stanowi podobną do tortu, złożoną konstrukcję, na którą składają się począwszy od góry, warstwy: grafitowa, winylowa i fenolowa. Do spodniej warstwy przymocowano masywny, odpowiednio wyprofilowany pierścień z nierdzewnej stali, o średnicy ponad 35 centymetrów, przez którego karb przechodzi pasek napędowy. Odstęp stalowego pierścienia od talerza jest niewiarygodnie mały – jakiekolwiek konstrukcyjne rozbieżności byłyby łatwe do zauważenia. Kiedy talerz się obraca, widoczny jest jedynie minimalny peześwit i to jedynie wtedy, gdy spojrzymy bezpośrednio w szczelinę.

Zawieszenie talerza – odwrócony szafirowy dysk i precyzyjne łożysko kulkowe – zupełnie nie przypomina systemów łożyskowania, odwróconych czy też nie, jakie spotyka się w ogromnej większości obecnie produkowanych gramofonów. Przymocowany do górnej połowy grubszej warstwy plinty trzon o dużym przekroju, wykonany z utwardzonej stali, na którego zewnętrznej powierzchni wyodrębniono trzy pierścienie, stanowi punkt podparcia łożyska. Łożysko zostało wyprodukowane z ultra niską tolerancją rozbieżności, wynoszącą 0,007mm. Część środkowa trzonu została wydrążona w jednej trzeciej swojej głębokości tak, aby utworzyć zagłębienie w którym umieszczona jest stalowa kula wykonana z wysoką precyzją.

Wielkośrednicowa tuleja łożyska przymocowana jest do spodniej, fenolowej warstwy talerza. Centralnie wewnątrz tulei umieszczona jest aluminiowa podpórka, do której spodniej powierzchni zamocowano szafirowy dysk. Kiedy talerz z przymocowaną tuleją opuszcza się na łożysko, szafirowy dysk opiera się na kulce z utwardzonej stali umieszczonej w łożysku, a trzy pierścienie łożyska stykają się z tuleją. W tym wyjątkowym projekcie, pierścień środkowej tulei jest umieszczony na płaszczyźnie obrotowej punktu stycznego kulki z szafirowym dyskiem, która jednocześnie jest płaszczyzną pracy paska napędowego. Dzięki temu można mieć pewność, że system łożyskowania nie będzie podatny na żadne kołysania, ani ruchy oscylacyjne. Para dysków magnetycznych na spodzie tulei łożyska oraz przeciwna para na korpusie (Perkins wystrzega się słowa plinta, gdyż jak twierdzi jest to termin architektoniczny, nieodpowiedni przy opisie gramofonu) redukuje do poziomu kilku kilogramów wagę i wzajemne oddziaływanie kulki i szafirowej powierzchni nacisku. Trzpień jest odprzęgnięty w celu redukcji jakichkolwiek zakłóceń, jakie może wytwarzać system łożyskowania.

Napęd jest realizowany przez synchroniczny silnik prądu zmiennego o niskim napięciu, zasilany przez zewnętrzny generator z wyrównywaniem fazy sinusoidy, który umożliwia 10% zakres regulacji prędkości. Doprowadzany prąd zmienny jest najpierw konwertowany na prąd stały, a następnie zasilanie wytwarza sygnał sinusoidy ze zmiennymi częstotliwościami i regulowaną fazą. Kiedy gramofon startuje, silnik pracuje z najwyższym momentem obrotowym. Kiedy talerz gramofonu osiąga prawidłową prędkość, natężenie prądu zostaje zredukowane, aby zapewnić gładką i cichą pracę silnika.

Prędkość (33 i 1/3 lub 45 obr./min.) i inne ustawienia reguluje się przyciskami i uchwytami na korpusie gramofonu. Kiedy prędkość talerza wzrasta, dioda LED miga coraz szybciej, aby po chwili zaświecić się na stałe, kiedy właściwa prędkość zostanie osiągnięta. SG1.1 startuje powoli – rozkręcenie obrotów musi chwilę potrwać – ale taka jest jego konstrukcja.


System mocowania ramienia jak w aparatach fotograficznych!

Allen Perkins lubi aparaty firmy Leica. Pewnego dnia, gdy zamieniał obiektywy, uświadomił sobie, że bagnetowy system mocowania obiektywu musi być na 100% dokładny i powtarzalny. Dlaczego by nie wykorzystać takiego mocowania przy ramieniu gramofonowym? Więc je wykorzystał.

Po prawej stronie korpusu SG1.1, znajduje się okrągły otwór z bagnetowym gniazdem, podobnym jak w aparatach fotograficznych. Ramię gramofonu wyposażone jest w ekwiwalent tego, co stanowi mocowanie obiektywu w aparacie fotograficznym i można je wymieniać równie łatwo i z taką samą precyzją.


Perkins zwraca uwagę

Kiedy trzpień gramofonu jest jednocześnie tuleją łożyska, jak w typowych konstrukcjach gramofonów, ta jedna część wyznacza środek rotacji. Perkins zwraca uwagę, że jego projekt oddziela system łożyskowania od talerza gramofonu, więc jedna część nie wyznacza centrum obrotów.

Wyśrodkowanie trzpienia talerza i łożyska w jednej osi, wymaga dużej precyzji wykonania, jak twierdzi Perkins, ale gdy osiągniemy cel, tworzymy całkowicie stabilną platformę, która powstrzymuje już i tak niski szum generowany przez system łożyska od przenoszenia się na warstwę podtrzymującą płytę. Podczas gdy drogie łożyska z tzw. „zerowym tarciem” także potrafią zredukować hałas, Perkins uważa je za chybiony pomysł, zakładając że można osiągnąć ten sam cel przy użyciu mniej kosztownych, ale równie wydajnych sposobów.


Ramię Centroid o konstrukcji Unipivot

Jako całkowicie od nowa przemyślane ramię Immedia wykorzystywane w gramofonach RPM Perkinsa w latach 90-tych, Centroid (6000 dolarów), także o konstrukcji Unipivot, podtrzymuje pewne podstawowe założenia konstrukcyjne ramion starszego typu, np.: umieszczenie osi obrotu i igły w tej samej płaszczyźnie nawet gdy podnosisz, albo opuszczasz ramię aby ustawić poziomy kąt śledzenia (VTA), czy kąt nachylenia igły (SRA). Utrzymywanie igły w tej samej płaszczyźnie co oś obrotu, znacznie zwiększa stabilność systemu, zauważa Perkins.

pict7

W większości ramion gramofonowych, ustawianie kąta VTA, czy SRA dokonywane jest przez podniesienie bądź opuszczenie całości ramienia, włącznie z układem zawieszenia. W przypadku Centroid, VTA i SRA ustawiane są poprzez zestaw regulatorów w górnej części ramienia, które podnoszą je bądź też opuszczają bez wpływu na oś obrotu zawieszenia. Nie pozwala to, co prawda, regulować w locie ustawień VTA/SRA, ale jest to zupełnie zbędne, jeśli SRA będzie ustawione na 92°.

Jeden z głównych celów projektowych Perkinsa, był związany z momentem bezwładności ramienia i jego wpływem na orientację wkładki względem rowka płyty. Ma to jeszcze większe znaczenie w czystym projekcie typu Unipivot, gdzie zawieszenie składa się z pojedynczego punktu i łożyska, które może łatwo stać się niestabilne i spowodować, że ogon (czyli ramię), będzie merdało psem (czyli wkładką). Ale im niższy moment bezwładności, tym łatwiej wkładka może reagować na odkształcenia i nierówności płyty LP.

 

Słowo centroid ( pl.- środek masy) odnosi się do stanu, w którym balans uzyskiwany jest w punkcie środka ciężkości danego obiektu. Wyobraźcie sobie, jak trudno byłoby posługiwać się szczotką trzymając ją za koniec kija. Dużo łatwiej jest złapać ją niżej, posuwając się w kierunku włosia. Kiedy osiągniecie środek ciężkości, moment bezwładności szczotki jest najniższy i łatwość, z jaką możecie szczotką poruszać, jest największa.

Opatentowana przeciwwaga ramienia Centroid umieszcza część jego masy niżej i bardziej z przodu w stosunku do punktu podparcia. To ustawia środek ciężkości – czyli centrum masy całego ramienia – w jednej linii z czopem łożyska w płaszczyźnie pionowej i odrobinę niżej niż oś obrotu, w płaszczyźnie poziomej. Te warunki, w połączeniu z końcówką igły spoczywającą w rowku, będącą w tej samej płaszczyźnie, co środek ciężkości i pozostającą w tym położeniu bez względu na ustawienia VTA/SRA, mają zapewnić pomijalnie niski moment bezwładności w płaszczyźnie pionowej i ekstremalną stabilność we wszystkich płaszczyznach pracy. Przeciwwaga ramienia z precyzyjną regulacją może przyjąć wkładki o wadze od 4 do 20 gram, a nakrętka regulacyjna umieszczona wysoko po lewej stronie przeciwwagi, tuż przy punkcie zawieszenia, pozwala na precyzyjną regulację azymutu za pomocą bardzo małych ruchów.

Zawieszenie ramienia składa się ze stalowego trzpienia i szwajcarskiego szafirowego łożyska. W tej konstrukcji wyeliminowano drugi trzpień, ponieważ to w pewnym stopniu przesunęłoby główny środek zawieszenia i umniejszyło zalety konstrukcji Unipivot zapewniającej bezpośrednio sprzężoną trajektorię energii o niskiej oporności. Perkins uważa, że znalazł sposób na osiągnięcie całkowitej stabilności bez konieczności podpierania się dodatkowym łożyskiem. Z równie wielką uwagą potraktowano konstrukcję opatentowanego systemu antyskatingu. Wielkość przykładanej siły antyskatingu, ma zmieniać się odwrotnie w stosunku do ustawienia igły w poprzek powierzchni płyty. Przy założeniu, że na skating wpływa modulacja rowka płyty i ukształtowanie winylu, takie twierdzenie może nie do końca realizować się w praktyce, nawet jeśli jest prawdziwe w teorii.

Rurka ramienia wykonana z aluminium obłożonego włóknem węglowym, jest sztywna i lekka, przy doskonałych właściwościach wygłuszających. Korytko wytłumiające wmontowane w ramię może być wypełnione silikonem (dołączonym do zestawu); odpowiednią wartość pionowego wytłumienia ma zapewniać dokręcenie nakrętki regulacyjnej, która zanurza się w płynie. Począwszy od zacisków wkładki, aż do wtyków Eichmann RCA, które znajdują się w tylnej części bloku dołączonego do ramienia, przewód w jakie jest ono wyposażone, to miedziany zwój hyper-litz o ultra niskiej masie i rozmiarze 50-gauge.

Tak samo jak przy SG2, system opuszczania ramienia na płytę nie posiada wytłumienia i jest obsługiwany przez poziomą dźwignię, ale kiedy się już do niej przyzwyczaiłem, zadawałem sobie pytanie „Dlaczego tak długo nikt na to nie wpadł? Jak to możliwe, że nikt takiego rozwiązania nie stosuje?” Uniwersalna wersja ramienia Centroid powinna być dostępna tuż przed publikacją tego numeru, wyceniona na 6000 dolarów.

Ustawienie

Spiral Groove Sg1.1 został wyjęty z pudełka jako kompletne urządzenie i dość szybko był gotów do działania. Było mi łatwo ustawić ramię Centroid, ale to z tego powodu, że onegdaj byłem właścicielem gramofonu RPM2. Instrukcje są generalnie w porządku, niemniej zdjęcia z pewnością by pomogły. Perkins twierdzi, że dealerzy sami ustawiają większość gramofonów, ale wciąż mi się zdaje, że fotografie i prostsza instrukcja byłyby wskazane – w końcu mamy rok 2012, jaki to kłopot dodać zdjęcia do instrukcji obsługi?

Ramię Centroid ma unikalny system ustawiania wkładki, na którego opis nie mamy tu miejsca. Do czasu, kiedy będziecie mieć w rękach tę publikację, szczegóły zostaną opublikowane na Analogplanet.com.

pict8


Unikalny projekt zapewnia wyjątkowy dźwięk

Po opuszczeniu igły wkładki Lyra Atlas na powierzchnię pierwszej płyty i zwolnieniu przycisku Mute byłem przekonany, że wpiąłem swój przedwzmacniacz gramofonowy Ypsilon VPS-100 w niewłaściwe wejście. Tak cicho zachowywał się SG1.1. Następnie wystartowała muzyka, a poziom dźwięku był całkiem wysoki. Zestawienie SG1.1-Centroid, to być może najcichsze gramofonowe combo, jakie kiedykolwiek słyszałem. W tej klasie stawiło czoła, a być może nawet pokonało, zestawienie Continuum Audio Lab’s Caliburn plus Cobra. Sądzę, że Sg1.1-Centroid jest nawet cichsze, niż Wave Kinetics NVS, które recenzowałem w wydaniu październikowym. Nieodłączną cechą SG1.1, oprócz braku szumów, były rytm i tempo solidne jak skała, które również rzuciły rękawicę najlepszym konstrukcjom, jakie słyszałem. To wcale nie dziwi wziąwszy pod uwagę, że Allen Perkins to doskonały perkusista. Jestem pewien, że koncentrował się na tych wartościach, kiedy projektował prototyp gramofonu. SG1.1 ściśle i w zwarty sposób pochwycił rytm. Jego dźwięk był zauważalnie szybki i kontrolowany, na sposób, jakim najbardziej szczyci się Naim: solidna, dynamiczna, trzymana żelazną dłonią kontrola.

Przy użyciu bardzo przydatnej aplikacji na iPhone’a, opracowanej przez Dr. Feickert Analogue i dołączonej płyty testowej 7’’, dzięki której można kontrolować obroty talerza gramofonu zmierzyłem, że największe zniekształcenia przy próbce testowej dźwięku o częstotliwości 3150Hz, jakie pokazał Spiral Groove, sięgały ±0,17%. Dla porównania, droższy o 20000 USD, Wave Kinetics NVS, osiągnął niewiele lepszy wynik –0,11%/+0,12%. Jednak obojętnie z jakiej przyczyny, bądź też przyczyn, odwzorowanie rytmu i ogólny dźwięk SG1.1, były bardziej ożywcze i przykuwające uwagę, a także wydawały się mocniej podkręcone. Zdawałem sobie z tego sprawę, bo ostatecznie słuchałem SG1.1 znacznie dłużej, niż jakiegokolwiek innego gramofonu jaki ostatnio recenzowałem, tylko i wyłącznie dla czystej przyjemności.

Wykres nierównomierności obrotów SG1.1,uzyskany przy wykorzystaniu oprogramowania Feickert był jak w gramofonach Onedof, symetryczny i sinusoidalny. W przypadku Wave Kinetics wykres, który przechylał się w jedną, bądź drugą stronę od punktu odniesienia 3150Hz, był bardziej poszarpany, ponieważ (jak sądzę) kontroler silnika napędu bezpośredniego pracował nad utrzymaniem precyzyjnej szybkości obrotów. Być może to odpowiada za pewną suchość dźwięku którą zauważyłem, (a którą Jonathan Tinn z Blue Light Audio - dystrybutora Wave Kinetics - uważa za brzmienie oryginalnej taśmy) i z tego też powodu bardziej pociągało mnie słuchanie zarówno Onedof’a (recenzowanego w lipcu 2012), jak i SG1.1, niż Wave Kinetics. Wyciągałem z półek płyty wymagające rytmicznie, jak np. Talking Heads Remain in Light (Sire Records), którą Spiral Groove oddał z pewnym rodzajem swobodnej precyzji, nadającej sens nie dającym się do tej pory dogłębnie spenetrować miksom na tym albumie.

Perkusyjna ekstrawagancja i widowisko dźwiękowe w postaci New Music Consort, Pulse: Works for Percussion and Strings (LP, New World/Classic 319), pokazały wyjątkowe zalety rytmiczne i przestrzenne SG1.1 oraz stabilność kreślonych przez niego obrazów. Ale ta płyta pokazała również, że podczas gdy ekspresywność mikrodynamiki Spiral Groove była tak precyzyjna i pełna niuansów, jak to już wcześniej słyszałem, (nic zresztą dziwnego, wziąwszy pod uwagę głębię ciszy tła z której wyłaniały się małe, dynamiczne gesty), to makrodynamika, wciąż bardzo, bardzo dobra, była w pewnym stopniu zmniejszona i nie do końca tak wybuchowa w porównaniu do gramofonów Continuum, Wave Kinetics, czy Onedof. (Porównania te zostały oparte na nagraniach, jakie wykonałem przy 24-bit/96kHz, za pomocą konwertera MSB A/D oraz nagrywarki Alesis MasterLink, odtwarzając kolejno na każdym z tych gramofonów wybrane nagrania ze wspomnianej płyty.) Okazało się również, że z takiego czy innego powodu, wyjątkowo ciche tło Spiral Groove nie przekładało się na najczarniejsze podkłady dla muzyki, chociaż w tej dziedzinie i tak mieścił się w ścisłej czołówce.

Odwzorowanie fortepianowej muzyki akustycznej zestawu SG1.1 było równie hipnotyzujące i tworzyło przekonujące widowisko. Dla przykładu, reedycja nagrania 4 Koncertu Fortepianowego Beethovena w wykonaniu Glena Goulda i Nowojorskiej Orkiestry Filharmonicznej, pod batutą Leonarda Bernsteina (LP, Columbia Masterworks/Impex IMP 60110), pokazała płynnie i delikatnie rysowany fortepian, z precyzyjnymi transjentami, które jednak nie brzmiały dosadnie. Instrumentalne faktury zostały ukazane z atakiem, podtrzymaniem i wybrzmieniem, rozłożonym w odpowiednich proporcjach i z informacją odbitą, odpowiednio umieszczoną względem fizycznych granic obrazu orkiestry. Reedycja płyty Thelonious Monk London Collection: Volume One (45rpm LPs, Black Lion/ORGMusic ORGM-1052) była rytmicznie trafiona i tonalnie oraz teksturalnie tak dobra, jak słyszałem wcześniej, jednak znów ekspresja makrodynamiczna była o parę stopni niższa, niż przy Continuum – pamiętając o pięciokrotnie niższej cenie urządzenia.

Bas Spiral Groove był wyjątkowo dobrze kontrolowany, solidny jak skała, pełen impetu i dobrze rozciągnięty. Dolna granica była zwinna, zwarta i charakteryzowała się dobrą fakturą, ale nie do końca była obecna w sensie „dźwięku z jajami”. Tego typu określenie zostało po raz pierwszy zastosowane w branży audio, o ile mi wiadomo, przez mojego dawnego przełożonego Harry Pearson’a, założyciela The Absolute Sound. Jednakowoż wrażenia dźwiękowe, o jakich tu mówimy, można zauważyć wyłącznie z kolumnami będącymi w stanie wyprodukować potworne basy, takimi jak np. Wilson Alexandria XLF, jakich obecnie używam. Tak czy owak, o ile nie słyszeliście przedtem dźwięku Continuum, nawet nie wiedzielibyście, jak mało tu brakuje. Poza tym fundamentalna sztywność i kontrola Spiral Groove z nawiązką wynagradzają to małe niedociągnięcie.

Wnioski

Jedynym powodem dla którego tak mało opowiedziałem o średnim zakresie tonalnym i znakomitej pracy całego urządzenia, jest brak miejsca. Niemniej zakończę najwyższą oceną: ogólne odwzorowanie detali przez ten gramofon i jego ramię, być może jest najlepszym jakie słyszałem, pomijając zestawienie Caliburn-Cobra firmy Continuum. Macie zagwarantowane, że usłyszycie szczegóły do tej pory ukryte podczas zwykłego słuchania każdej z waszych płyt, po części dlatego, że Spiral Groove zapewnia absolutnie neutralny balans tonalny i wolność od wszelkich podkolorowań, czy rezonansów. Czy to jest TEN gramofon? TO ramię? TA kombinacja? Allen Perkins łaskawie przesłał mi adaptery do zamocowania moich ramion Kuzma 4Point oraz Graham Phantom Supreme tak, abym mógł poczynić porównania – ale wciąż brakuje mi na to miejsca. Więcej następnym razem.

Inżynieryjny geniusz, doskonałość produkcji, jakość wykonania, wyjątkowa zwartość konstrukcji i łatwość ustawienia oraz użytkowania Spiral Groove SG1.1 i ramienia Centroid – a także oczywiście, wciągająca jakość dźwięku – tworzą z nich kamienie milowe produkcji audio, które tylko „audiogłupiec” zlekceważyłby z powodu ich niewielkich rozmiarów i braku błyskotliwej przesady. Znajdują się na mojej krótkiej liście Produktów Roku.
Michael Fremer jest wydawcą Analog Planet.com, strony poświęconej wszystkim urządzeniom analogowym.