GoldenEar Triton Reference - The Absolute Sound 08/2017

GoldenEar Reference

Anthony H. Cordesman, The Absolute Sound 8/2017 

Referencyjna jakość w przystępnej cenie

W zasadzie można się było tego spodziewać. Trudno przecież przypuszczać, że GoldenEar spocznie na laurach po premierze Triton One – naprawdę doskonałej i niedrogiej kolumny. Co prawda, korporacyjne motto GoldenEar brzmi ‘Tworzymy dostępny High-End’, ale przecież większość firm w tej branży prowadzona jest przez prawdziwych audiofilów. Nawet Ci, którzy skupiają się na bardziej dostępnych cenowo urządzeniach, nie są w stanie powstrzymać się przed tworzeniem produktów referencyjnej jakości.

Czytając informację prasową dotyczącą kolumn GoldenEar Reference miałem jednak mieszane uczucia. Mój niepokój wzbudziły zapowiedzi ‘stworzenia kolumn reprezentujących obecny szczyt możliwości technicznych, które potrafią stanąć w szranki z najbardziej wyrafinowanymi produktami przy zachowaniu przystępnej ceny’.
Na szczęście dla większości z nas, firma GoldenEar jest wierna swojemu motto. Już w następnym akapicie przeznaczonej dla prasy zapowiedzi kolumn mowa jest o ‘kolumnach mających wyznaczyć nowy poziom jakości brzmienia wśród rozsądnie wycenionych konstrukcji dostępnych na rynku’. ‘Rozsądna wycena’ faktycznie okazała się rozsądną wyceną [odnosząc się oczywiście do realiów high-endowych]: para kolumn GoldenEar Reference kosztuje 8500 USD.
Brzmienie pary kolumn, która dotarła do testów, niosło ze sobą jeszcze ważniejsze przesłanie: Triton Reference są dużo lepsze od kolumn Triton One. W swojej cenie są po prostu doskonałe. Nie będę tu rozważać czy osiągają ‘nowy poziom jakości brzmienia’ – zostawię to specjalistom od marketingu w GoldenEar – ważne, że testowane kolumny przekazywały każdy gatunek muzyki wyjątkowo dobrze, jak na swoją cenę. Ich brzmienie ma dużo transparentności, jest żywe i pełne detali. Zaś scena stoi na równi z brzmieniem zestawów wyposażonych również i w najlepsze subwoofery.

Triton Reference i muzyka

Czy wysoka cena nowych kolumn jest uzasadniona? Są przecież 70% droższe niż Triton One. Pierwszym, co rzuca się w oczy jest wizualna atrakcyjność nowej konstrukcji. Zamiast materiałowego pokrowca naciągniętego na ramę, do której przymocowano głośniki, tu mamy drewniane panele boczne i wykończoną lakierem fortepianowym podstawę. Kształt obudowy został podyktowany względami akustycznymi a większość zmian dotyczy wnętrza. Cieszy jednak, że konstruktorom udało się stworzyć kolumny, które pasują do każdego wnętrza.
W porównaniu do konstrukcji Triton One, kolumny Reference nie opierają się na nowych rozwiązaniach rewolucyjnych. Poprawę brzmienia uzyskano przez ulepszenie każdego z elementów ich budowy. Co więcej, odsłuch Triton Reference pokazuje, że ich wycena jest w pełni uzasadniona. Uzyskane brzmienie przewyższa wszystkie konstrukcje o porównywalnej cenie.
Jedną z najważniejszych cech Triton Reference jest połączenie obiektywnie lepszej jakości [ułatwiającą współpracę kolumn z szerszym wachlarzem elektroniki i kabli] z taką równowagą brzmienia, która umożliwia długie godziny odsłuchów wypełnionych czystą przyjemnością. Bardzo często zdarza się przecież, że zachwyt nad wyścigowymi parametrami nowych kolumn mija, kiedy okazuje się, że ich brzmienie jest pełne podkolorowań a długie odsłuchy po prostu męczą ucho.
Jak Triton One, Triton Reference brzmią bardzo gładko w całym zakresie pasma. Bas jest głębszy, średnica jedwabista z większą ilością detali w górnej części zakresu a czystsze wysokie tony wypełnione są większą ilością powietrza. Słychać to zwłaszcza po lekkim obrocie kolumn i skierowaniu głośników wysokotonowych w stronę uszu. Zszycie wszystkich zakresów pasma, charakterystyka kierunkowa oraz obrazowanie tych kolumn są wręcz wzorcowe. Zwłaszcza w kontekście ich ceny.
Początkowo uznałem, że Triton Reference brzmią nieco miękko lub ciepło. Ale po odpowiednim wygrzaniu i dobraniu lepszych ustawień subwoofera usłyszałem doskonałe wysokie tony pełne detali, ale bez jakiejkolwiek twardości spotykanej, gdy podkreślenie szczegółów tego zakresu uzyskiwane jest przez kierowanie do kopułkowych tweeterów nadmiernej ilości energii.

Reference okazały się być na tyle ciepłe, na ile potrzeba. Ich niższa średnica i wyższy bas są wyjątkowo dobrze zrównoważone. Nawet jeżeli odtwarzana muzyka była nagrywana przez mikrofony ustawione zbyt blisko, Triton Reference pozwalają zminimalizować zmęczenie odsłuchem. Nigdy jednak nie maskują detali w wyższej średnicy. A ich wysokie tony sięgają w rejony zarezerwowane dla supertweeterów.
Producent podaje, że znacząco udoskonalona zwrotnica kolumn Triton Reference została zbudowana z wykorzystaniem najlepiej brzmiących komponentów, na przykład kondensatorów taśmowych. 

Może to wyjaśniać lepszą spójność brzmienia. Warto też wspomnieć o zastosowaniu nowych głośników – wstęgowego wysokotonowca i głośnika średniotonowego – w opracowanej de novo konfiguracji. Równie ważna jest również doskonale wyrównana charakterystyka kierunkowa testowanych kolumn. Wyróżniającą cechą brzmienia Triton Reference jest szeroka, stabilna i szczegółowa scena dźwiękowa. Jeżeli zamierzacie ich posłuchać, weźcie ze sobą płyty z dobrze nagraną, naturalną sceną – przekonacie się o klasie tych kolumn. Jednym z popularnych w audiofilskim świecie klasyków jest oczywiście Jazz at the Pawnshop, ale dobrze nagrana symfonia może pokazać znacznie więcej.

Mam w domu cyfrową wersję [24bity/96kHz] skrzypcowego koncertu Sibeliusa - solistą jest Nathan ‘Tossy’ Spiwakowski, dyryguje Tauno Hannikainen – zapisaną w 1960 na taśmie 35mm. To nagranie doskonałe. Dobrze ustawione kolumny Triton Reference [daleko od siebie, odpowiednio skręcone do środka, z dala od ścian bocznych i tylnej] pokazują tak subtelne aspekty tej interpretacji, że delikatny szum taśmy traci jakiekolwiek znaczenie. Scena dźwiękowa jest doskonała a dźwięk pełny. Dzięki Reference, koncert ten brzmi wyjątkowo po 60 latach od nagrania.

W kwestii najdrobniejszych niuansów, Reference są znów lepsze od – już bardzo dobrych – kolumn Triton One. Uwielbiam wiolonczelę. Jednym z moich ulubionych utworów jest suita na wiolonczelę solo nr 1 G-dur Jana Sebastiana Bacha [BWV 1007]. W kolekcji mam siedem płyt z jej nagraniem. Mam też, poprzez serwis Tidal, dostęp do wielu innych wersji. Jeżeli chcesz przekonać się czy kolumny potrafią przekazać drobne detale, posłuchaj pasaży otwierających pierwszą część tej suity w wykonaniu Pablo Casalsa [to nagranie z lat trzydziestych dwudziestego wieku - do dziś jedno z najlepszych]. Oddając najdrobniejsze subtelności brzmienia jednego instrumentu, Triton Reference pokazują, jak dobrze je zestrojono.

Kolumny te są równie dobre w odwzorowaniu kobiecych głosów. Również instrumenty dęte – blaszane i drewniane – brzmią na nich wręcz spektakularnie. Co więcej, Reference radzą sobie świetnie z tak zwanymi ‘trudnymi’ instrumentami – na przykład klawesynem. Zaś skrzypce Stradivardiusa na nagranej przez grupę L’Archibudelli płycie z oktetami Mendelssohna i Gade’a, brzmiały po prostu wyjątkowo.

W przeciwieństwie do wielu kolumn, Triton Reference w celu pokazania pełni swych możliwości nie wymagają ustawienia określonego poziomu głośności. Najlepszym poziomem był zawsze ten, który najlepiej odpowiadał muzyce a nie kolumnom. Żadne kolumny nie mogą wpłynąć na zmianę wrażliwości ludzkiego ucha na bas i wysokie tony wraz ze wzrostem głośności. Reference jednak nie wprowadzają do dźwięku żadnych wyraźnych podkolorowań – przy każdym poziomie głośności.

Dzięki zintegrowanemu subwooferowi [wzmacniacz 1800W, procesor DSP], Triton Reference są jednymi z najlepszych obecnie kolumn pod względem odtwarzania instrumentów, które schodzą rzeczywiście nisko – organów, gitary basowej, syntezatorów. Oczywiście, kiedy są odpowiednio ustawione a akustyka pomieszczenia pozwala na odtworzenie najniższego basu.  Fanfara dla zwyczajnego człowieka Aarona Coplanda cechuje się wymagającą linią basu. Triton Reference oddały moc tej muzyki [nagranie Minnesota Orchestra pod dyrekcją Eiji Oue]– z odpowiednim realizmem.
Reference pokonały również kilku – znacznie droższych – konkurentów pod względem słyszanego basu i dynamiki podczas słuchania Obrazków z wystawy Modesta Musorgskiego w wykonaniu Jeana Guillou. Pokazały się też z dobrej strony podczas odtwarzania skomplikowanej linii basowej, potężnej mocy orkiestry symfonicznej i szerokiej sceny zarejestrowanej na moim nagraniu ostatniej części symfonii nr 3 Saint-Saensa. Niestety – jak Symfonia tysiąca Mahlera – niektórych utworów po prostu nie da się dokładnie odtworzyć w domu.

Krótko mówiąc, Triton Reference to jedne z kilku kolumn spotkanych przeze mnie, które potrafią dokładnie odtworzyć najniższe tony. Nie popadają przy tym w przerysowanie: bas jest świetnie zintegrowany z resztą pasma. Trzeba tu jednak wspomnieć, że bas ten jest ‘odporny’ na warunki akustyczne pomieszczenia. Trzeba je dokładnie ustawić i zadbać o kilka detali – na przykład odpowiednią podstawę kolumn. Tylko kilka, znacznie droższych, kolumn, i to przy wykorzystaniu cyfrowej korekcji akustyki – zagrało u mnie lepiej.
Dla jasności: Triton Reference równie dobrze radzą sobie z rockiem [Rolling Stones] i jazzem [Modern Jazz Quartet], czyli z najnowszą muzyką, której mam ochotę słuchać.

Podsumowanie


Pełna rekomendacja. Trzeba ich posłuchać. Są w pełni porównywalne ze znacznie droższymi konstrukcjami.